poniedziałek, 23 marca 2015

Tydzień oczami telefonu (week 96)

Przepraszam za spóźnienie, nie miałam kompletnie nastroju wczoraj na choćby otworzenie komputera. Wychodzę z założenia, że do ludzi powinniśmy wychodzić tylko z dobrą energią, bo każdy ma swoje problemu i swój bagaż i dokładanie naszych "gorzkich żali" nie jest już nikomu potrzebne. Ale mamy poniedziałek i piękne słonce za oknem... A'propo okien - same się nie umyją, jednak jest dziś wyjątkowo zimno, więc muszą poczekać do środy. Jacek obiecał, że będzie 10 stopni :) Za mną bardzo pracowity weekend w szkole, bardzo dziękuję za pomoc w doborze filmu na prezentację z "psychologii rozwoju człowieka" - a konkretnie dziecka.W tygodniu miałam kilku gości więc jakoś tak wszystko szybko i intensywnie i jak zwykle 7 dni minęło. Pocieszam się, że wkrótce Wielkanoc, tata przyjedzie i będzie super! 
Póki co zapraszam na zdjęcia <3

 Zawsze powtarzam, że jeśli nie umiesz cieszyć się z malutkich rzeczy to nigdy nie ucieszą cię te wielkie. Dla mnie kluczowym punktem tego tygodnia było pojawienie się motyli w lesie, szczególnie dużo jest tych Cytrynków. Mój przyjaciel Norbert mówi, że w nocy zamarzną... :( Oby nie!

niedziela, 15 marca 2015

Tydzień oczami telefonu (week95)

Ten tydzień jest jakiś dziwny, chociażby dlatego, ze miniony tydzień w zdjęciach ukazał się we wtorek (TU) i reszta tygodnia zleciała mi na wracaniu do siebie po Paryżu. 2 dni przesiedziałam nad komputerem składając dla was Vloga z Francji i chyba będzie trwał tyle co przeciętny polski odcinek serialu, czyli tzw. rozrywka dla wytrwałych. Ale mam nadzieję, że wkrótce się ukażę. Ja spędziłam tam niesamowite chwile i starałam się uchwycić chociaż namiastkę tych emocji. Nie mam dla was zbyt wielu zdjęć, ale coś tam się znalazło, także zapraszam na tydzień w zdjęciach :)

 poniedziałek jeszcze w Paryżu :) 

wtorek, 10 marca 2015

Tydzień oczami telefonu (week 94)

Po pierwsze, przepraszam za spóźnienie, ale jak pisałam na FB i Instagramie wyleciałam do Paryża i nie za bardzo miałam czas aby post opublikować, wbrew pozorom to nie jest tylko zrzucenie zdjęć, które zajmuje 2 min. Myślałam aby w ogóle go nie robić i dołączyć te zdjęcia do następnego tygodnia, ale i tak jest ich sporo więc z opóźnieniem jestem dziś :) We Francji było cudownie, ale o tym będzie specjalny VLOG, jak tylko uda mi się go złożyć. Nie przedłużając zapraszam was na serię zdjęć <3

 tydzień rozpoczęty tradycyjnie od lasu :) 

piątek, 6 marca 2015

POGODA W KRATKĘ


Mówi się, że w marcu jak w garncu, a kwiecień plecień.... No i koniec końców nie wiadomo jak się ubrać. Zrobiłam tę stylizację kilka tygodni temu gdy już myślałam, że idzie wiosna. Potem znowu zaczęły się deszcze, śniegi a wczoraj nawet grad. Byłam na Mokotowie około 15:00 ze słuchawkami na uszach gdy jakaś Pani starsza stanęła przede mną i się patrzy (nie wyglądała na moją widzkę), zdjęłam więc słuchawki i zapytałam "Słucham?" a ona do mnie "Nie zimno Pani? Przecież grad pada...?" - uśmiechnęłam się i zaprzeczyłam, szczególnie, że byłam w koszuli na długi rękaw i płaszczu... Ale płaszczyk był biały i zrozumiałam, że w tym kraju od 10 lat nic się nie zmieniło. Jasne kolory zarezerwowane są wyłącznie na ciepłe dni, a jak jest szaro i smutno to trzeba ubierać czarne i brązowe "jesionki" i wtapiać się w tłum. Dlatego z lekkim humorystycznym akcentem wtapiam się w tłum tą ciemną, żeby nie powiedzieć mroczną stylizacją. Pomadka na ustach Estee Lauder z kolekcji ENVY

środa, 4 marca 2015

Nowości od Clinique na wiosnę 2015




Co jakiś czas przychodzę do was z porcją nowości od marki Clinique. Zaglądając do mojej toaletki łatwo dostrzec, że jest to jedna z moich ulubionych marek high end. W ostatnich ulubieńcach (wkrótce na kanale) pojawią się nowe Chubby Sticks do konturowania i modelowania twarzy, chciałam wam je jeszcze raz pokazać z bliska. Ponadto jakiś czas temu zostałam zaproszona do salonu firmowego Clinique w Złotych Tarasach (na parterze) gdzie profesjonalnie dobrano mi odpowiedni numer podkładu Beyond Perfecting. Gdy zobaczyłam gamę kolorów aż się wystraszyłam, zdecydowanie tym razem marka poszła w ciemniejsze i cieplejsze tony. Na szczęście najjaśniejszy kolor pasował do mnie idealnie. Panie, które są bardzo bladziutkie niestety muszą sobie go chwilowo odmówić. Chciałam też napisać wam o różu, który przywołał masę wspomnień, gdyż pierwszą rzeczą jaką kiedykolwiek kupiłam z Clinique był właśnie róż do policzków, a właściwie dwa bo jak dziś pamiętam, że kupiłam jeden dla siebie i Marzenki na spółkę a drugi zawiozłyśmy jako prezent dla mamy na pierwszym urlopie z Wielkiej Brytanii. Zapraszam was do przeglądu nowości na Wiosnę 2015.

niedziela, 1 marca 2015

Tydzień oczami telefonu (week 93)

Wow, mam wrażenie, że ten tydzień był jakiś podwójny. Tyle się w nim wydarzyło, po pierwsze mogę już ogłosić, że niebawem spełni się jedno z moich marzeń! Polecę do Paryża, wprawdzie będzie to teoretycznie "wypad służbowy" ale taka praca to czysta przyjemność, czekajcie na relację! Po drugie był u mnie Jack (mój brat) i spędziliśmy wspólnie kilka dni, nadrobiliśmy Oskarowe hity, nagraliśmy filmy i wspólnie porobiliśmy zdjęcia. Dzięki Jack za wszystko! Po trzecie na kanale pojawił się konkurs, w którym do wygrania jest 1000 nagród - to chyba rekord, link TUTAJ. Ogólnie odkryłam od początku roku kilka naprawdę świetnych podkładów w naprawdę różnym przedziale cenowym więc czekajcie na recenzje... Mam za sobą też pierwszy zjazd w szkole, nowe przedmioty, nowe emocje... ale damy radę :D Ulubiona piosenka w tym tygodniu to Sam Smith "I'm Not The oOnly One" i cover BANKS w wykonaniu Karoliny Baszak "Under The Table" - polecam!!!

 kawusia z Karoliną, a właściwie to 2 kawy i przeszło 3h gadania <3 

niedziela, 22 lutego 2015

Tydzień oczami telefonu (week 92)

Kiedy ostatni raz śmialiście się? Ja dziś rano, gdy o 7:40 czekając na Patrycję przed głównym wejściem dworca podszedł do mnie pewien starszy Pan. Ci, którzy znają mnie lub śledzą bloga wiedzą, że ja mam taki niewidzialny radar, którym przyciągam wszystkich bezdomnych, pokrzywdzonych przez los, lub chcących się wygadać... Chyba po prostu ludzie lubią do mnie mówić. Może więc nie do końca minęłam się z powołaniem. 
Ale wróćmy do tego konkretnego Pana. Stoję z gorącą kawą, a on wyrasta mi spod ziemi.
- Ja przepraszam Panią, nie chciałbym przeszkadzać, poratuje Pani groszem na papierosy...
- Ech... - uśmiechnęłam się, bo już wiedziałam, że nie będę umiała mu odmówić, a nawet jeśli, to i tak on nie odejdzie, rozejrzałam się, Patrycji nie było widać, więc sięgnęłam do torebki by poszukać portfela...
- Wie Pani, wczoraj wyszedłem ze szpitala, 6 tygodni leżałem na zapalenie płuc...
- Zapalenie płuc? I chce Pan palić? Wykluczone! - i jednym ruchem schowałam portfel z powrotem do torby (żebyście widzieli jego minę...)
- Ale Pani kochana, tak mi się chce zapalić... Ja w szpitalu też paliłem, na balkonie... - i już wiedziałam, że to nie będzie taka krótka historia... - razem ze mną leżał taki dziadek, bezdomny. Tutaj no... w szpitalu praskim, taka broda, zarośnięty... I ja mówię do siostrzyczki pielęgniarki żeby przyniosła nożyczki i maszynkę, Ona pyta "po co", a ja jej mówię no przynieś... No i przyniosła. Więc ja dziadka do toalety, na krzesło, umyłem, ostrzygłem, ogoliłem... No i mówię: teraz jesteś dziadek kawaler... Aleeeee... Nie ma nic za darmo dziadek. Ty mi schowasz papierosy! I dziadek schował w poduszkę, a ja byłem czysty. Pani Doktor przychodziła i czuć było ode mnie... Bo ja paliłem 3 dziennie, wie Pani, rano, na obiad i wieczorem. I ona mówi "gdzie Pan chowa te papierosy?", a ja się śmiałem tylko, co ją jeszcze bardziej wkurzało. Przeszukali mi łóżko, szafkę, piżamy... Hehe... A o dziadku nikt nawet nie pomyślał. 
Zobaczyłam, że Patrycja nadjeżdża, więc powoli zaczęłam iść do samochodu, a Pan oczywiście za mną... 
- I już przy wypisie, Doktor się mnie pyta - niech Pan tak szczerze powie gdzie Pan chował te papierosy?
- I co? Przyznał się Pan?
- A skąd... 
- Ech... - uśmiechnęłam się i wyjęłam pieniądze, dałam mu, podziękował, jeszcze odprowadził mnie pod same drzwi auta (obie z Patrycją myślałyśmy, że z nami wsiądzie, hehe...)
- Miłego Dnia! - krzyknął 
- Wzajemnie... - odpowiedziałam i wsiadając oczywiście wylałam kawę...!!! No na bank to doskonałe rozpoczęcie dnia! 

Skoro zapytałam was kiedy się ostatnio śmialiście, (być może teraz z mojej rozlanej kawy...) to zapytam was kiedy ostatnio płakaliście. Ja dosłownie przed chwilą. Oglądałam film "Dla Ciebie wszystko" - nie da się opisać słowami, jak bardzo porusza, szczególnie gdy mamy za sobą podobne doświadczenia, rozstania, spotkania po latach... Piękny film... Polecam.

Czasem trzeba wstać o 7:00 rano aby zrobić bratu dobre i pożywne Smoothie <3