niedziela, 23 listopada 2014

Tydzień oczami telefonu (week 79)

Hej Kochani! Jak wam minął tydzień? Mam nadzieję, że wszyscy mają się dobrze i że jesteśmy w komplecie. Każdy tydzień, który przybliża mnie do Świąt Bożego Narodzenia i końca roku jest co raz bardziej ekscytujący. Jak pewnie część z was wie ubiegły rok nie był dla mnie najlepszy... Obiecałam sobie, że ten będzie inny... Nim zdążyłam wdrażać w życie swój plan rok mi uciekł. Wkrótce czeka nas małe podsumowanie roku, a tymczasem podsumujmy ten tydzień, a wydarzyło się w nim naprawdę bardzo wiele ważnych rzeczy... Zapraszam na zdjęcia :D 

wtorek, 18 listopada 2014

Maybelline Baby Lips ELECTRO



Okres chłodniejszych dni nadchodzi, to również czas pomadek nawilżających na spierzchnięte usta. Osobiście mam je w każdym płaszczu i każdej torbie w razie czego... Uwielbiam te z Korres, te od NIVEA ale odkąd Baby Lips są w Polsce one również dołączyły do grona ulubieńców. Często pokazywałam wam moje ulubione kolory. Tak, kolory bo nawilżające sztyfty do ust wcale nie muszą być bezbarwne i nudne. Mogą tryskać energią, kolorem i... zapachem. Nowa seria Electro to przede wszystkim owocowe orzeźwiające "smaki" - jaskrawe kolory i super czarne opakowania, które naprawdę kuszą. Jakiś czas temu byłam na warsztatach z marką Maybelline, moją blogową relację możecie zobaczyć TUTAJ a jeśli chcecie więcej to zapraszam na filmik z tego spotkania na kanale Pauli (Boogiesilver) TUTAJ.

niedziela, 16 listopada 2014

Tydzień oczami telefonu (week 78)

Heeej! Witajcie Kochani, brakuje mi już pomysłów na witanie się z Wami. Kolejny tydzień za nami, gdyby nie to, że robiłam zdjęcia, nie wiedziałabym dziś co ja właściwie robiłam, bo czas jak zwykle przeleciał przez palce. Ubiegły tydzień zakończył się jak pamiętacie dramatem pociągowym. Specjalne podziękowania dla Piotrusia, który mnie na dworzec dowiózł, chociaż mój pociąg nie przyjechał. Na szczęście podstawili pociąg zastępczy więc jakoś dotarłam do domku. Wieczór świętowaliśmy szampanem, ale szybko się okazało, że jednak choroba mnie znowu dopadła :( Nie wiem już jak się czuje człowiek bez kataru i kaszlu, dlatego też nie mogłam nagrać nic na You Tube bo z noska kapało. Tata pojechał niestety, wróci na święta. Dużo czasu spędziłam z Ninką, obchodziliśmy też jej 2 urodziny. A w weekend odbyłyśmy pierwszy wspólny "zlot czarownic" czyli babski weekend w Szczytnie u Marzenki. A resztę zobaczycie na zdjęciach :D

 tort Ninki - koniki musiały być obowiązkowo :)

czwartek, 13 listopada 2014

Dworek Longbourn - Jo Baker



Zastanawialiście się kiedyś jak żyło się kobietom w XIX wieku? Te piękne suknie, dodatki, powozy z końmi, służba na każde zawołanie. Wieczne bale i przyjęcia... Taki obrazek widzimy w większości filmów na ten temat. Ja jednak, odkąd pamiętam, zawsze dopytywałam się o rzeczy jakie nie były pokazane. Mnie interesowało jak one funkcjonowały skoro wówczas nie było dezodorantów, telefonów komórkowych, maszynek do golenia, wygodnych toalet ani tym bardziej tamponów O.B. To co widzimy na ekranie to tylko ta ładna strona medalu, ale jak powszechnie wiadomo każdy medal ma je dwie. I właśnie o tym jest ta książka. Szczera do bólu, momentami surowa i bezlitosna, dosłowna i prawdziwa.


niedziela, 9 listopada 2014

Tydzień oczami telefonu (week 77)

Heeeeeeeeeeeeej!!! Co słychać kochani? Mam nadzieję, że za wami kolejny szczęśliwy tydzień. W końcu jest 77 - a 7 to liczba szczęśliwa, a w tym tygodniu nawet podwójnie. Czas jak zwykle przeleciał przez palce. Podzieliłam tydzień między Olsztyn i Warszawę i dziś znów wróciłam do Olsztyna, bo od jutra czeka mnie dużo pracy... :( Ale jak to mówi mój tata "Lubisz to przecież, zwalić sobie jak najwięcej na głowę..." no coś w tym jest. Myślę, że taki aktywny tryb życia i nadmiar pracy wypełnia mi czas na tyle, że brakuje go już na użalanie się nad sobą. Jak mówi moje ulubione motto... 
padłaś, powstań, popraw koronę i zasuwaj

i tego życzę Wam wszystkim... Zapraszam, na podsumowanie kolejnego tygodnia w zdjęciach. Zostawcie komentarz i powiedzcie jak wam minął tydzień oczywiście linki do waszych blogów mile widziane... <3

 Happy Birthday SEPHORA - z okazji urodzin 15% zniżki na zakupy, również w sephora.pl - chcecie zobaczyć mój mały HAUL ?

wtorek, 4 listopada 2014

ESTEE LAUDER JESIEŃ/ZIMA Envy Pure Color Collection



Jeżeli mowa o jesieni, to chyba największy popis tego roku dała marka Estee Lauder. Ich poszerzona kolekcja zapiera dech w piersi. Poszerzona, gdyż jakiś czas temu pisałam wam już o pierwszej odsłonie ENVY w poście "Po czwarte - Zazdrość...". Już wtedy zakochałam się w tych pomadkach, ich eleganckie magnetyczne opakowania, niesamowite kolory i piękne wykończenie. Luksus na jaki nie codziennie możemy sobie pozwolić. Gdy kilka miesięcy temu miałam przyjemność podglądać kolekcję przedpremierowo na spotkaniu w Hotelu Bristol w Warszawie (relacja TUTAJ) już zacierałam ręce i ocierałam ślinkę bo do kolekcji dodano nie tylko nowe odcienie uwielbianych przeze mnie pomadek, ale także piękne palety cieni. Kto jeszcze nie wie, w cieniach Estee Lauder zakochałam się od przygody z paletką BRONZE GODDESS (recenzja TUTAJ).

niedziela, 2 listopada 2014

Tydzień oczami telefonu (week 76)

Witajcie kochani w 76 tygodniu. Tak się składa, że dziś Zaduszki. Jak byłam mała tłumaczyłam sobie, że to dzień, w którym modlimy się za duszki. A jedyny duszek jakiego wówczas znałam to duszek Casper :) Przed chwilą jeszcze raz byłam z mamą i tatą na cmentarzu. Nigdy przedtem wieczorem nie spacerowałam między grobami, pewnie dlatego, że listopad zwykle zaczynał się dość mroźnie. W tym roku było jednak na tyle ciepło, że taki spacer to przyjemność. No właśnie, to takie mieszane uczucie bo z jednej strony groby wyglądają pięknie, takie ozdobione, oświetlone, migoczące od płomyków. Z drugiej jednak strony, przygnębia mnie to, że tyle ludzi już odeszło. Cmentarz, który z roku na rok się powiększa, pagórki, które niedawno porośnięte były trawą, teraz w całości pokryte są nowymi pomnikami. Jest mi strasznie przykro i z tego miejsca współczuję wszystkim którzy stracili szczególnie w tym roku kogoś bliskiego. Boli mnie śmierć Ani Przybylskiej, Joan Rivers, Robina Wiliamsa i Oscara de La Renty, ale tak samo mocno nadal przeżywam śmierć mojej ukochanej babci i dziadka. To nie prawda, że czas leczy rany... to znaczy może i leczy, ale nie każdy ma aż tak wiele czasu... Apropo czasu, kolejny tydzień za nami. Największy lęk budzi we mnie właśnie uciekający czas... Tyle jeszcze chciałabym zrobić, tyle przeżyć, tyle miejsc zobaczyć, tymczasem tak wiele rzeczy dzieje się obok mnie, a ja nawet nie mam na nie wpływu... 

 Nina: Ej, mamo! Jak znowu mi zrobisz "sweet focie" i wstawisz na Fejsa to zacznę pobierać opłaty!