sobota, 7 stycznia 2012

Nieważne...

Mówi się, że człowiek jest elementem układanki jaką jest świat. Układanki z nieskończonej ilości puzzli. A jeśli jesteśmy tylko takimi elementami to przecież z czterech stron jesteśmy otoczeni przez inne elementy. Jak zatem można wyznaczyć granicę prywatności, gdy dla pełnego efektu wszyscy muszą trzymać się razem? Czy łatwiej jest samemu tworzyć obrazek od nowa? Czy może należałoby przełamać barierę i dołączyć się do reszty? Czy w dzisiejszych czasach gdzie jedyną szansą zaistnienia w tym szarym choć wielkim od wysokich budynków świecie, jest sprzedaż samego siebie istnieje jeszcze słowo prywatność? Sprzedaż z premedytacją, podawanie siebie do powszechnej konsumpcji, wystawianie na publiczne forum – czy to w ogóle może dać poczucie prywatności? A. S. Exupery napisał kiedyś: Istnieje tylko jeden luksus prawdziwy - luksus związków ludzkich. A zatem prywatność nie jest luksusem, prywatność zbyt czujnie strzeżona może zamienić się w samotność. Ten sam wielki pisarz napisał również: Drogi prowadzą zawsze do ludzi. A zatem dlaczego tak ważne jest aby mieć coś tylko dla siebie aby nie wszystkim dzielić się ze światem, aby zatrzymać dla siebie małą cząstkę samego siebie.
Właśnie przez ostatnie kilka dni, zrozumiałam bardziej niż przez całe moje życie czym jest prywatność. Czasem znienacka atakuje nas potrzeba zwierzeń, wygadania się innej osobie w oczekiwaniu, że zostaniemy wysłuchani. Na moment zapominamy o konsekwencjach, o tym co będzie potem, liczy się tylko tu i teraz... pamiętam jak przed laty moja mama mówiła, żeby nie o wszystkim opowiadać mojemu chłopakowi, ale co ona tam mogła wiedzieć? Czasy są inne... I biegłam do niego po każdej kłótni z rodzicami lub siostrą i wypłakiwałam się mu na ramieniu i choć nie mógł mi pomóc wydawało mi się, że zrzuciłam ciężar z barków. Niestety mama miała rację, przy pierwszej lepszej kłótni wyciągał to o czym wiedział i krzyczał że jestem furiatką, źródłem konfliktów, że nawet własna rodzina się ze mną nie dogaduje... a jednak mama miała rację.
Teraz też, mimo iż jestem już starsza i doświadczona życiowo, naiwnie wierzyłam, że ludzie potrafią odróżnić granicę przyzwoitości. Teraz rozumiem tego co powiedział "Mając takich przyjaciół, nie potrzeba nam wrogów". Czasem nasze życie staje się pożywką dla innych i nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Łatwo jest komuś przyjść z zewnątrz i zburzyć coś nad czym pracowaliśmy ciężko od dłuższego czasu...

W życiu czasem potrzeba nam samotności, abyśmy docenili obecność innych ludzi. Jak jednak odróżnić wartościowych ludzi od tych, którzy tylko wypełniają luki w naszym życiu i nieumiejętnie „łatają” samotność? Pamiętacie jak śpiewał Grechuta? „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...”. My kobiety z natury jesteśmy sentymentalne, same świadomie przybijamy się gwoździami do przeszłości i boimy się dać jej odejść. Boimy się postawić wszystko na jedną kartę, myślimy o innych zamiast o sobie... Tak ciągną się związki w których dawno wygasła iskierka namiętności, tak kobiety odkładają coś na później bo pochłaniają je prace domowe, odmawiają sobie czegoś na rzecz dzieci. A kiedy będzie miejsce na ich 5 min? Kiedy wreszcie pojawi się ten uśmiech, który będzie mówił „tak, udało się, dopięłam swego, zrobiłam coś dla siebie”... To się coraz rzadziej zdarza. Czasem trzeba pozamykać wszystkie zapisane książki, aby otworzyć zeszyt pełen pustych kartek... i wreszcie zapisać je od nowa, po swojemu...
Mój brat zawsze mówi mi tak „...związek jest jak most, który powinny budować dwie osoby, jeśli buduje go tylko jedna to będzie z tego jedynie pomost”. A może czasem warto spalić za sobą wszystkie pomosty, niedokończone budowle, które już nie przyniosą zysków aby wreszcie pójść nad rzekę, odetchnąć świeżym powietrzem i wyjść naprzeciw tej właściwej osobie, która stoi po drugiej stronie. Zacząć wspólną budowę, kawałek po kawałku, aż wreszcie będzie na tyle stabilny aby przejść przez niego we dwoje...
          Przypomina mi się również piosenka Rubika „...Wybuduję most nad najszerszą z rwących rzek, abym mogła przejść na twój brzeg”. Kiedy wiadomo, że to już ten? Kiedy prywatność i samotność odchodzą w zapomnienie? Kiedyś myślałam, że to bajka, jak mówili „..to się wie, to się po prostu czuje”. Przecież sama jestem przykładem, byłam już w niejednym związku, za każdym razem wydawało mi się, że może to będzie do końca życia... Jednak myliłam się, takie coś jak "to coś” istnieje, przychodzi niespodziewanie, ten ktoś nie koniecznie od razu nam się podoba, nie koniecznie macie wspólne tematy. Myślisz sobie „co się dzieje”? Potem okazuje się, że oboje lubicie grać w boks na xboksie (chociaż ty udajesz, że twój pad coś nie działa), że lubicie kanapki z serem i gorące kakao, że on nie zaśnie, póki ty nie zaśniesz i że lody o 23:00 w nocy w McDonalds nigdy nie smakowały lepiej niż w jego towarzystwie...  potem już wiesz, że to jest to... taki właśnie pewien chłopak napisał mi kiedyś tak:

Ten świat jest jakiś pojebany dziś, nie sądzisz?
Ty jesteś tam, ja jestem tu, nie wiem co trzeba zrobić już
i chciałbym mieć dziś już pod nogami pewny grunt i,
żyć z Tobą, być przy Tobie, mieć coś, wiedzieć już.


Kiedy patrzę w Twoje oczy wiem, że nie chcę już niczego szukać,
że nie chcę nigdzie iść, chcę mieć Cię tutaj, dziś.
Od zawsze chciałem znaleźć kogoś , kto by mógł zrozumieć,
tak dawno już wiedziałem, że to jesteś Ty.

        Moje panie, jeśli mężczyzna cytuje wam takie słowa, od życia nie można chcieć więcej. Przytoczyłam ten utwór Pezeta ostatnio na FB... Siedziałam sama w pokoju, ta piosenka grała w kółko po raz setny aż w pewnym momencie coś uderzyło mnie w serce, poryczałam się jak głupia (to w 50% zasługa PMS-u) aż mama przybiegła i pyta co się stało, weszła do mnie do łóżka, powiedziała „Od początku, puść mi tę piosenkę...” i siedziałam i płakałam bo dopiero wtedy dotarło do mnie, że ktoś kiedyś użył już tych słów aby wyznać mi coś ważnego, a ja pośród moich pomostów zignorowałam to i zaniedbałam... Ktoś kiedyś mi powiedział, że całe życie jesteśmy zbyt zajęci szukaniem kamieni, przez co łatwo przeoczyć prawdziwy diament... Czy to był „ten ktoś”, dla kogo ja byłam diamentem? Dziękuję wam, za obecność, kochajcie się...


41 komentarzy:

  1. Sama prawda, najbardziej prawdziwe dla mnie "My kobiety z natury jesteśmy sentymentalne, same świadomie przybijamy się gwoździami do przeszłości i boimy się dać jej odejść. Boimy się postawić wszystko na jedną kartę, myślimy o innych zamiast o sobie... Tak ciągną się związki w których dawno wygasła iskierka namiętności" .

    Piękne słowa ktoś Ci napisał, ale nie dziwię się bo widać że jesteś wyjątkową osobą i nie trudno Cie pokochać ;) musisz sobie poradzić dzielnie z rozstaniem, najgorsze jest to że kobiety się przywiązują i nawet kiedy wiedzą ze związek nie ma sensu to dalej go ciągną przez przywiazanie i wspomnienia :)

    3maj się Laura jestem z Toba :) buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszające. Życzę każdemu dużo miłości. I Tobie, Laurko, również :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh,właśnie z tego powodu obawiam się zakończyć związek. Bo czuję,że to ten, ba,ja to wiem! Ale wiem też,że nie mamy przyszłości. Mieszkamy od siebie 400 km, oboje z nie najlepszą pracą,ja bez wykształcenia. Nie mamy gdzie zamieszkać razem a ne stać nas na kredyt. I powoli wyniszczamy się,znika uczucie chociaż chcemy być razem. i chyba wolałabym nie kochać,być samotna niż czuć to co czuję od ponad roku i co będę czuć przez kolejnych kilka,kilkanaście lat.

    Nie wiedziałam,że jesteś taka sentymentalna,chowałaś się chyba za uśmiechem....
    I Tobie się w życiu ułoży,trzymam kciuki!:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Laura, masz cholerną rację...

    OdpowiedzUsuń
  5. po każdej porażce ciężej. po każdej porażce potrzeba bycia kimś ważnym wyjątkowym dla drugiej osoby staje się coraz większa. dlaczego tak trudno jest ? tyle by się pisać chciało a tak trudno ubrać to w słowa ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiedziałam że za tą maską uśmiechem, kryją się głębokie przemyślenia coś mi to podpowiadało
    a i kochana nigdy ale to NIGDY!!! więcej nie nazywaj się tak jak w filmiku o ulubieńcach grudnia słowem na D brrrr nie obrażaj siebie nigdy więcej bo przestanę Cię oglądać :))
    Pozdrawiam Cię Gorąco
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Mozliwe, że mógł być to "ten ktoś"... Kurczę, zazdroszczę Ci, że właśnie tego cytatu z piosenki Pezeta użył, musiał być on bardzo wrażliwy i romantyczny, skoro takie wielkie słowa Ci wysłał, że się odważył na to! Na szczęście się nie popłakałam, choć byłam bliska tego. Masz genialną Mamę, że tak chętnie chciała posłuchaj tej piosenki, bo ona ma prawdziwy przekaz i sens. Moja Mama jak tylko usłyszy jakies bluźnierswto, to mówi "wyłącz to cholerstwo, włączyłabyś coś normalnie, a nie tylko klną..." - tak mówi jak tylko siostra włącza swoje hip-hop'owe kawałki. Ja osobiście nie przepadam za hh, ale ostatnimi czasy bardzo się wkręciłam w kilka takich kawałków. Polecam Ci też tę: PIH - Śmierć Nas Nie Rozłączy - bardzo wzruszająca, ale taka jest romantyczna i piękna(mimo kilku brzydkich słów), że płakać mi się chce. Włącz sobie też: Pokahontaz - Nie ma czym oddychać, może tę znasz. Trzymaj się piękna:) Twoje posty mimo, że mnie bardzo poruszają, to jestem Twoją wierną czytelniczką odkąd tutaj zawitałam. Powinnaś pisać książki;) Czekam na kolejny post z niecierpliwością!!;**

    OdpowiedzUsuń
  8. czy a takim razie można odkopać przeszłość i powrócić do tego kogoś kto tak pięknie cytował słowa? albo zamknąć przeszłość, zrobić krok w przód i zacząć wszystko od nowa udając jakby przeszłości nie było?

    OdpowiedzUsuń
  9. niesamowita jesteś! cudnie piszesz Laura!!! w 100% zgadzam się ze wszystkimi słowami a szczególnie : "W życiu czasem potrzeba nam samotności, abyśmy docenili obecność innych ludzi. Jak jednak odróżnić wartościowych ludzi od tych, którzy tylko wypełniają luki w naszym życiu i nieumiejętnie „łatają” samotność?" mnie się udało to zrobić,moja trzy letnia walka z chorobą przewartościowała moje całe życie oraz pozwoliła odkryć prawdziwych przyjaciół a pożegnać się z tymi, z którymi nie warto się przyjaźnić! Ale samotność jest czasem bardzo potrzebna! BUUUZIAKI <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana piękne słowa! Uwielbiam czytać to co piszesz :) Jestem pewna, że jesteś dzielną kobietą i ze wszystkim sobie poradzisz! Masz wokół siebie kochającą rodzinę, siostrę, brata no i kilka tysięcy wirtualnych fanów ;) masz w sobie coś co przyciąga, co sprawia, że ludzie chcą Cię oglądać. Niestety nie wszystko ma dobre zakończenie - jestem zdania, że lepiej budować swoją przyszłość samemu, nie warto polegać na kimś, bo krótka droga do rozczarowań. Być szczęśliwym samemu też można, można sprawiac sobie samej przyjemność.
    "learn to be lonely
    learn to be your one companion
    Life can be lived
    Life can be loved alone"

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno nie czytałam czegoś tak prawdziwego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne napisane,tak wiele prawdy jest w tych słowach,że się popłakałam jak dziecko na końcu...

    Trzymaj się cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny post... Ze związkami czasem bywa tak, że nam się wydaje, że budujemy je same, a wcale tak nie jest.. i trzeba się nauczyć patrzeć oczami mężczyzny... dostrzec, ile nam daje. bo ja z kolei kiedyś przeczytałam takie słowa: "to, że ktoś nie kocha Cię tak, jakbyś tego chciał nie znaczy, że nie kocha Cię z całego serca".
    I żeby Cię podtrzymać na duchu zacytuję jeszcze Szymborską. Zawsze mi to pomaga.
    "czemu ty się, zła godzino,
    z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
    jesteś - a więc musisz minąć,
    miniesz - a więc to jest piękne!"
    I Laurko, jeżeli to był "ten ktoś" to może Wasza wspólna historia jeszcze się nie skończyła. jeżeli ludzie są sobie pisani, to w końcu się znajdą :* a jeżeli nie, to życzę Ci, żebyś tego Kogoś szybko znalazła i żeby był dla Ciebie codziennie niecodziennym i zwyczajnie niezwyczajnym cudem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oh nie powiem, że nie uroniłam łezki. Ale tak to już jest, jesteśmy zbyt zajęci czymś innym, żeby dostrzeć coś co jest naprawdę warte naszego uznania. No, ale niestety czasu nie da się cofnać. Tutaj nasuwa mi się tylko jedna myśl: " To co odeszło już nie wróci, stracony czas, żałujesz? Nie musisz.Co było wczoraj to przeszłość, pierdol. Stawiam na jutro! Postawisz ze mną?"

    OdpowiedzUsuń
  15. wzruszyłam się. tylko tyle. i aż tyle. dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. To co napisałaś tak idealnie pasuje do mojego życia i mojego rozumowania tego kim jesteśmy. Wzruszyłam się, bo chociaż o tym wiedziałam gdzieś tam podświadomie to Ty wyłożyłaś mi to wprost. Dziękuję i trzymaj się cieplutko ;*****

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam tylko 16 lat i znam tylko zauroczenie. Nie wiem czym jest prawdziwa miłość, bo nigdy takiej nie zobaczyłam. Moi rodzice na pewno nie kochali się taką prawdziwą miłością. Ludzie, których widywałam na ulicy, trzymali się za ręce, ale kto tam wie ile zdołał przetrwać ich związek. Jednak ja życzę Ci bardzo dużo prawdziwej miłości, tak aby starczało Ci jej na każdy dzień. Nie płakałam, ale uderzyło mnie to w serce i to nawet bardzo. Poza tym, masz wielki talent pisarski i uważam, że kiedy już znajdziesz tego "ktosia" na całe życie, powinnaś napisać jakąś książkę, wiesz? Jesteś super, jesteś inspiracją nie tylko w dziedzinie makijażu, ale natchnęłaś mnie na napisanie jakiegoś prologu, który przeleży jakiś czas w szufladzie, a potem powstanie z tego cała książka. Kocham Cię za to co tutaj napisałaś, to daje wskazówki takim młodym osobom jak ja. Postaram się nie przeoczyć tego jedynego, kiedy nadejdzie w odpowiednim momencie. Tobie jednak życzę wytrwałości, szukaj i nie poddawaj się, bo miłość jest warta wszystkiego :) Pozdrawiam i całuję :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana moja, nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem.
    Ja też płaczę, bo odrzuciłam swojego anioła. [mój z kolei cytował 'Modlitwę do Anioła Stróża'. Nie zrozumiałam...]
    Ja też w ostatnich dniach zawiodłam się na instytucji przyjaźni. Przekonałam się, że nikt nie może zadać nam tyle bólu, co bliska osoba.
    Zapraszam Cię na kulawy blog. ;] To tak jakbym Cię do swojego małego rozumku zapraszała. Rozgość się tam, a ja ci herbaty zrobię.
    Słońce, wiele ciężkich dni za tobą, co? Pewnie jeszcze trochę przed... Z całego anielskiego serducha więc życzę ci wiary w lepsze jutro, bo że przyjdzie to pewne.
    Otulam z siódmego piętra nieba:*********

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak ja się cieszę, że mogłam to przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  20. Laurka trzymaj się :*
    pięknie napisane ... 3maj się ciepło i ważne że masz bliskie i kochające Cię osoby obok siebie

    OdpowiedzUsuń
  21. Chyba coś dzięki Tobie właśnie zrozumiałam ! dziękuję :* !:) Dziękuję że jesteś;):*

    OdpowiedzUsuń
  22. zamurowało mnie... nie wiem co napisać.

    OdpowiedzUsuń
  23. Laurko wzruszyłaś mnie niesamowicie! Twoje przemyślenia są tak prawdziwe i głębokie.
    "Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny" — Ernest Hemingway. Niestety czasami najbliższe nam osoby najbardziej nas ranią(sądzę iż większość z nas tego doświadczyła). Życzę Ci z całego serducha, aby każdy nowy dzień przynosił Ci co raz więcej dobroci, miłości i radości! Ważne, że masz wokół siebie ludzi którzy Cię bardzo kochają! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Święte słowa, o których bardzo często zapominamy w życiu codziennym, w życiu, w którym brak czasu na miłość, w życiu w którym zapominamy o sobie samych, w życiu w którym boimy zaufać... Warto odpowiedzieć sobie na pytanie komu jesteśmy w stanie zaufać, i czy również jesteśmy w stanie sami sobie zaufać. Prawdziwa miłość nie liczy kilometrów, prawdziwa miłość buduje wspólną drogę, nawet setki mil drogi przez którą przechodzi się razem. Prawdziwa miłość nie daje pieniędzy, ani wykształcenia, ale daje siłę by je zdobyć... Prawdziwa miłość to taka, która nie pyta Co dalej? ale odpowie, Nie musisz się bać, bo nie jesteś sam... Nie bójcie się żyć dla miłośći, dla tej miłości warto żyć.

    OdpowiedzUsuń
  25. O jaa... nie pisz tak więcej!!Popłakałam się i... uświadomiłam sobie po raz kolejny straszną (jak dla mnie) rzecz.: ((

    OdpowiedzUsuń
  26. Już wiem co teraz zrobię :) Dziękuję Laurko :*

    OdpowiedzUsuń
  27. http://www.youtube.com/watch?v=k9AKgvEWqd4&feature=related przesluchaj. pezet-spadam. Wiem co czujesz jestem w podobnej sytuacji tyle ze ja nie umiem tego skonczyc tego toksycznego zwiazku w ktorym gdy cos sie dzieje wszystko jest moja wina.. zaczelam w to wierzyc ze to wszystko ja psuje. Nie mam juz sil o to walczyc nie mam sil zeby to zostawic..

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo piękne co napisałaś, widać po tym jak wiele przeżyłaś. Ja też jestem od niedawna 'bogatsza' w przykre doświadczenia jeśli chodzi o związek... Bardzo się zawiodłam. A z drugiej strony wiem jak smakuje życie, miłość. To wszystko jest bardzo trudne. Zrozumiałam, że kobieta i mężczyzna to istoty zupełnie inne. I prędzej czy później trzeba zdać sobie z tego sprawę. Daj sobie czas... ja też muszę, choć są ciężkie chwile. Szczególnie wieczory... Trzeba myśleć, że tak miało być, a to nas tylko wzmocni i pozwoli w przyszłości zbudować ten jak to nazwałaś 'most'.

    OdpowiedzUsuń
  29. Akurat dziś kiedy mam strasznego doła przez mojego faceta przeczytałam twój wpis. Doskonale cię rozumiem:( Tak świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że jest coraz gorzej, a jednak trudno po tylu latach powiedzieć sobie "to koniec". Najgorsze jest to, że wciąż go kocham:(

    OdpowiedzUsuń
  30. ehhh ;( tez mam za soba dlugi zwiazek i ogromny zawod :( to nie byla moja decyzja tylko jego mozedlatego tak boli? teraz jestem sama nie moge sobie niczego z nikim innym zaczac, ciagle cos nie tak....samotnosc szczegolnie wieczorna kiedy nie ma juz pracy,rodziny,zajec jest okropna :(...

    OdpowiedzUsuń
  31. zastanawia mnie jedno czy znalazłby sie choc jeden mezczyzna , ktory wycierpiał tyle ile kobieta

    OdpowiedzUsuń
  32. No i sie poplakalam, pieknie piszesz o uczuciach, przypominaja mi sie moje wydarzenia... Zajrzyj i do mnie, Buzka ;*

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję za ten post. Przypomniał mi najważniejsze. Najpierw trwałam w dość, bardzo toksycznym związku, w którym to ja chciałam więcej. Zakończyłam go tak samo gwałtownie jak zaczęłam i potem byłam bardzo długo sama. Jak palec. Aż nie znając dnia ni godziny dostałam strzałą Amora jak obuchem po głowie. Bolało. Jednak ten ból przeplatał się ze wszystkimi innymi emocjami. Docieranie się było długotrwałe i pełne ekspresji, łez. Teraz jesteśmy już ponad dwa lata razem i to jest facet o którym powiedziałaś, że można grać z nim w X-boxa ;). Jeśli Ci zależy na tamtym facecie to spróbuj zagadać do niego. Zrób pierwszy krok. Tylko nie użalaj się nad sobą. Ja wierzę w los i te sprawy. I jeśli ktoś nam jest pisany tam gdzieś w gwiazdach to prędzej lub później z nim się spotkamy.
    Trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. to coś istnieje:))) i każdy z nas zasługuje na to "coś" każdy z nas o ile chce i otworzy się na drugą osobę znajdzie tą właściwą:)))) Lauro jeśli jesteś pisana temu kto Ci tak ładnie wyznał miłość to z nim będziesz:)) życzę Ci tego z całego serca:)))) jesteś kochaną, przemiłą osobą zasługującą na to "coś" na podporę taką całkowitą i bezgraniczną miłość faceta który zasłuży na Ciebie!!!! gdybym była w stanie przytuliła bym Cię teraz wysyłam ten wirtualny:))) czasem trzeba czekać wiele lat i wiele pomostów spalić, ponieść wiele ran, wiele murów zburzyć w swoim wnętrzu znów zaufać ale warto!!!!
    życzę powodzenia!!!

    ps. a Pezet ma dobitnie dobre teksty!trafiające w same sedno:)))
    buuziaki:***

    OdpowiedzUsuń
  35. Laura ja na szczęście leże pod kocem obok swojego diamentu...śpi i aż mi się nie chce wierzyć, że jesteśmy ze sobą 14 lat. Kocham go i on mnie ale...mało brakowało a z głupoty mogło by tak nie być boje się pomyśleć jak by wyglądało życie bez niego. Kiedyś dawno temu rozstaliśmy się bo to ja pierwsza wyznałam mu miłość i się przeraził. :) uciekł. Teraz już po latach rozumiem. Dziecko alkoholików wychowywane bez miłości i uczuć a tu lawina ciepła i miłości z mojej strony. Rozumiesz może to wystraszyć. Rok się szwendaliśmy w poszukiwaniu i oszukiwaniu się, że to nie to ale serce bolało. Mój mąż nalegał, zabiegał bym mu wybaczyła, że nie chciał dokończyć budowy mostu. Nie widziałam innego rozwiązania jak być z nim wbrew woli mojego otoczenia, które cierpiało zemną to rozstanie. Daliśmy sobie szanse i było warto. Laura życzę byś odnalazła materiał na most i współwykonawce.

    OdpowiedzUsuń
  36. Laurko posłuchaj tej piosenki à propos "mama mówiła" http://www.youtube.com/watch?v=PejWvSVkDJg&list=FLUmVx1yhk8s6LaJx5MlKZ6g&index=5&feature=plpp_video Mam nadzieję, że Ci się spodoba, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  37. Laura czytam to i wydaje mi sie ze jesteś świetną osóbką i tak to juz jest nie doceniamy tego co mamy... a jak jusz stracimy to potem strasznie tego żałujemy... pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja się popłakałam.
    Dziz, poruszyło mnie to. Mam nadzieję, że "chandra?" minie i odpuścisz sobie, bo nic innego chyba nie można zrobić. Obyś była szczęśliwa, bo zdecydowanie na to zasługujesz. Przesyłam ci masę pozytywnej energii ( bo ostatnio mam jej pełno na codzień, i chętnie bym ją rozdzieliła po równo i pooddawała ludziom, a sobie zostawiła tylko ułamek! ).

    ps. trochę to tak nie na miejscu, ale muszę to napisac. Ten post strasznie mi przypomina artykuł Carrie Bradshow. Nie wiem czy tylko ja to zauważyłam. No i oczywiście jest to komplement. Najwyższego rzędu, trzymaj się Laurko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz i komplement, ten wpis był ze stycznia, jak widać chandra minęła, a z W. nadal słuchamy Pezeta :D

      Usuń
    2. I bardzo dobrze, że minęła!! Też wtedy nie czułam się dobrze, ale założyłam bloga i od tego czasu wszystko jakoś idzie na plus. Nie skupiam się teraz na złych rzeczach, można powiedzieć, że wyłączyłam uczucia, chociaż to chyba niezbyt dobrze. Szczerze to po przeczytaniu tego posta długo o tym myślałam i dziś po przebudzeniu moja pierwsza myśl też dotyczyła tej sprawy. I wiesz co wymyśliłam?
      Że to chyba jednak nie było TO. Gdyby było, to zorientowałabyś się w porę. A jeśli było, to nadal jest, i jeszcze tak się stanie, że będziesz miała możliwość wszystko naprawić! :D
      W sumie, to chyba nie powinnam ci mówić takich rzeczy, bo za młoda jestem, ale szczerze tak myślę i wierzę w to co mówię!
      Trzymaj się! :)

      Usuń
  39. A ja chciałabym tylko powiedzieć, że prawdziwa miłość przetrwa nawet to spalenie pomostu - wiem po sobie. Z moim K. byłam "w związku" przez 2 miesiące w wieku 12lat... później to się rozeszło, po 6latach zaczeliśmy od nowa, nagle, przypadkowo, na MEGA spontanie. Był cierpliwy - był przyjacielem, wysłuchiwał moje płacze i żale na ówczesnego partnera, aż... wyczekał swoje i jesteśmy ze sobą od 6lat :) Jak się później okazało (i to jest TRUE STORY, żadna ściema) - nie miał po mnie ŻADNEJ dziewczyny (i to nie dlatego że jest jakiś obrzydliwy :P). Życie pisze romantyczne scenariusze - zdecydowanie! :)

    OdpowiedzUsuń