piątek, 20 stycznia 2012

Zakazany owoc...

    Kiedy ostatni raz byłam na kawie z pewnym chłopakiem, rozmawialiśmy na temat zakazanych owoców. No wiem, ze dziwny temat na randkę... ale... Powiedział że Adam i Ewa zjedli jabłko bo było zakazane i dlatego kusiło ich bardziej, ja z kolei broniłam teorii, że może po prostu byli głodni i jak człowiek jest głodny to nie myśli co je tylko wcina wszystko co ma pod ręką... Wiem sama po sobie, czasem w pracy nie było czasu żeby zjeść jabłko, cały dzień na wodzie i kawie a jak już wróciłam do domu wieczorem, czasem w nocy to wtedy wszystko co w lodówce na stół i uczta aż zatraci się oddech...

    Jak jednak było naprawdę... O co chodzi z tym powiedzeniem, że coś bardziej smakuje jak jest zabronione? Mianowicie zacznę od innego przysłowia "cudze chwalicie, swego nie znacie". A to zdanie akurat jest bardzo prawdziwe, i odnosi się do wszystkich, ale to wszystkich dziedzin życia. Zacząwszy od niewinnej zazdrości w stosunku do koleżanki, bo ona ma dłuższe nogi, a może ty masz ładniejsze oczy i musi ci to uświadomić jakiś facet żebyś wreszcie zauważyła, poprzez fakt iż "ktoś tam" ma fascynujące życie, podróżuje, robi karierę, a tymczasem nie doceniamy tego, że wieczorem mamy z kim poleniuchowac na kanapie, poprzytulać się, wypić herbatę... Z pewnością ta osoba zazdrości wam. I kończąc na wzdychaniu do wszystkiego co zagraniczne, wszystkiego co czyjeś, obce a niedocenianiu własnych surowców i własnego potencjału.
    Przykład: powiedzmy oglądamy program telewizyjny lub czytamy jakieś kobiece pismo o tym jak kolejnym kobietom się udało, o tym jak postawiły wszystko na jedną kartę, rzuciły pracę, zainwestowały we własny pomysł i biznes. Czytamy, oglądamy, podziwiamy i zazdrościmy. A przecież czym te kobiety różnią się od was? Co one są z innej planety? No nie! Zatem potencjalnie każda z nas może osiągnąć sukces. Wystarczy tylko chcieć. Musi oczywiście minąć trochę czasu zanim wpadniemy na jakiś genialny pomysł, ale wystarczy zacząć, dać sobie samej kopa w dupcie i wziąć sprawy w swoje ręce.
    Jestem tego żywym przykładem, od lat mieszkałam w Anglii, pracowałam, chodziłam do kina, na siłownie, mieszkałam z moim chłopakiem, spotykałam się ze znajomymi, no niby normalne życie, a jednak jakieś bezcelowe. bo ani ta praca nie dawała mi możliwości rozwoju, ani mój angielski się nie polepszał. Zaczęłam odczuwać pustkę, brak celu do jakiego mogłabym zmierzać. Szukałam kiedyś informacji o paznokciach żelowych i w taki oto sposób znalazłam kanał AllThatGlitters21 i pomyślałam na początku, wtf? czemu ona gada do kamery? kto to ogląda, a potem zobaczyłam inne jej filmiki i jaką ma dzięki temu popularność i pomyślałam no to jest jakiś sposób na siebie. To dzięki niej dowiedziałam, się że w ogóle istnieje MAC i że nie jest taki drogi jak bym to sobie wyobrażała... Szybko zrozumiałam, że też tak mogę, przecież uwielbiam mówić, opowiadać, jestem "medialna", odważna... Co mi szkodzi, na pewno nie będę tak popularna jak ona, ale warto spróbować.
    Jak przyjechała do mnie moja siostra postanowiłyśmy razem zadziałać i stworzyłyśmy swoje kanały, oczywiście, że nie było łatwo, ja najpierw nagrywałam tylko po angielsku bo nie miałam pojęcia, że w Polsce też już to istnieje. Ale gdy Marzenka zaczęła nagrywać po polsku, dołączyłam do niej. Obiecałyśmy sobie, że jak już coś robić to na maxa! Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony (to z mojego ukochanego filmu "Nigdy w życiu"). Powiedziałyśmy sobie wtedy, że kiedyś zaproszą nas do Dzień dobry TVN... no i stało się, dostałyśmy zaproszenie, ale niestety musiałam odmówić bo nie mogłam jechać, ale nie ma tego złego, cały wywiad w którym miałyśmy wystąpić był niezbyt przyjemny i wkrótce dostałyśmy propozycje z TVP2 do Pytanie na śniadanie... Chociażby dla tych kilku chwil w telewizji które były niezwykłym doświadczaniem warto było otworzyć kanał na You Tube. 
       Podsumowując nie ma co czekać, już dziś może być pierwszym dniem twojego nowego życia. Tylko trzeba coś zrobić, załóż bloga poradnikowego, modowego, kulinarnego... Stwórz kanał na YT, zacznij robić biżuterie, rób to w czym jesteś najlepsza. Nikt ci tego nie zabroni, masz tylko jedno życie więc przestań zazdrościć innym i chwyć sprawy w swoje ręce. Jak pisał Mark Twain "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj."
     Wracając do kwestii zakazanego owocu, sama zdurniałam i już nie wiem co o tym myśleć, więc wybrałam koło ratunkowe czyli telefon do przyjaciela, i przed chwilą zadzwoniłam do Marcina z Rybnika, który jest najfajniejszym i najnormalniejszym chłopakiem jakiego znam (tu wysyłam ogromne uściski i buziaki) i zapytałam go wprost jak to jest? I powiedział, że zwykle tak jest, że pragniemy czegoś czego mieć nie możemy, że to wszystko rozgrywa się w naszej głowie. Kreujemy tam obraz osoby idealnej, która wręcz nie istnieje tylko po to by mieć ten obraz dla siebie.
     Dlaczego jednak hiperbolizujemy osoby, rzeczy czy sytuacje nad którymi nie mamy kontroli, bądź których nie możemy mieć na własność? No cóż... jak się spędza dużo czasu z kimś to odkrywa się powoli jego wszystkie karty, jego wady i zalety. Pamiętam jak kiedyś miałam chłopaka, z którym już od dłuższego czasu się nie układało, pod koniec tak mnie denerwował, że myślałam że nie wytrzymam. Nawet jego sposób chodzenia, jedzenia i mówienia doprowadzał mnie do szału... Co ja w ogóle w nim widziałam? 
     Natomiast jeśli podoba nam się ktoś, wyobrażamy sobie jakieś cudowne sytuacje, randkę przy świecach, sypialnie w płatkach róż, myślimy że ten to już byłby na zawsze, wszystko w nas narasta, emocje szaleją bo ten ktoś nie jest na co dzień w naszym życiu. Tak więc to całkiem naturalne, że pożądamy czegoś czego nie znamy, bo zanim to poznamy już nasza wyobraźnia szaleje. 
      Podsumowując łatwo zauważyć, że w tym poście przeplatają się dwa wątki, jeden o idealizowaniu ludzi bądź spraw na które nie mamy wpływu, a chyba każdy z nas lubi mieć wszystko pod kontrolą, a drugi to ten o samorealizacji... Nie mniej jednak oba sprowadzają się do tego samego... Nie ma co kombinować, mój brat ma jeszcze jedną teorię na temat rajskiego jabłuszka... "Ewa była głupia..." dlatego zjadła jabłko. No to jest chyba najlepsza puenta, nie dajmy się zwariować, zamiast siedzieć i dumać nad czyimś lepszym życiem lub facetem, którego mieć nie możemy weźmy sprawy w swoje ręce i zacznijmy swoje nowe życie. Koniec z bezczynnością, koniec z nudą... Zróbmy miejsce na kreatywność, pomysły i radość z małych rzeczy, bo to jest klucz do najprostszej szczęśliwości...

21 komentarzy:

  1. pięknie piszesz Laurko, zgadzam się z Tobą w 100% :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Stara bloga była przykrością, dla Mnie też.
    Też piszę (coś na styl felietonów o miłości), stąd może utożsamiam się z każdą to nową notką coraz bardziej i bardziej.

    Dzięki Tobie poznałam słowo makijaż without mask i pokochałam do granic możliwośći zakupy.
    Będę Ci wdzięczna do końca życia.

    Pozdrawiam,
    Marta Amelia Chmielewska.

    OdpowiedzUsuń
  3. no sama prawda, warto robić to czego się pragnie, tylko Polacy przeważnie mają taką mentalność, że szybko się zniechęcają, nakręci dziewczyna 2 filmiki, nie ma komentarzy i uznaje że to nie dla niej, bo nikt nie komentuje. Ważne zeby robić też coś dla siebie nie tylko żeby inni to widzieli i komentowali :) róbmy to co od dawna chcemy i czujmy się spełnieni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie :))
    I to jest jedno z moich postanowień noworocznych które wcielam w życie ;)
    Wszystko będzie super jeśli tylko będziemy w siebie wierzyć i damy z siebie wszystko !
    Ściskam Laurko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z tobą wystarczy przestać się bać i spróbować robić to oczym się marzy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podróżuj, śnij, odkrywaj. Uwielbiam cały ten cytat. :)
    I zgadzam się z Tobą. Trzeba po prostu uwierzyć w siebie, w swoje możliwości. I nie bać się ryzyka. Życie jest za krótkie, żeby zadowalać się czymś przeciętnym, trzeba dążyć i gonić za tym co bliższe ideału.
    Świetny post kochana, pozdrawiam Cię cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Laurko zgadzam się jak zwykle z Tobą - czasami za bardzo się boimy żeby coś zrobić z potem możemy żałować ... Dlatego tak jak piszesz - ja uwielbiam gotować i w końcu postanowiłam sama założyć bloga a nie tylko czytać inne - jak nikt nie będzie czytał to chociaż będę miała swoje przepisy w necie :) Tak więc dziewczyny zacznijmy wierzyć w siebie, odkrywajmy swoje pasje i je realizujmy :)) pozdrawiam serdecznie
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo Cie lubie wiesz ;), Twój styl mówienia, Twój humor w szczególności. Nie rozumiem wszystkich tych, którzy piszą te złośliwe komentarze, ale to chyba z zazdrości...
    Na Twoim kanale yt dowiedziałem się wiele nowych rzeczy, niezwykle dla mnie ważnych i pomocnych.
    Dzięki, że jesteś!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. byłabyś świetną publicystką ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajnie napisane:))) Czasem jest bardzo ciezko podjac decyzje bo boimy sie ze ta decyzja nie bedzie dobra ale sama po sobie wiem ze z kazdej nawet nieudanej decyzji trzeba wyciagnac to co piekne to co wartosciowe nie zastanawiac sie dlaczego "ta" decyzja byla niewlasciwa tylko myslec pozytywnie:)))

    Powodzenia w Twoich planach i zmianach :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz wielki talent Laurko. Pisac długo ale na temat i w dodatku jeszcze tak, że osoba z wielką chęcią doczyta do konca i zamyśli sie nad tematem ! To bardzo trudne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam Twoje felietony! fajnie, że trafiają do tylu osób.
    buziaki
    www.foxladyfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. za każdym razem, gdy czytam Twoje posty chcę napisać DOBRZE RZECZESZ Lauro!
    Pięknie ubierasz w słowa swoje przekazy, bardzo miło i przyjemnie jest się oddać lekturze!:)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie czyta się to, co piszesz. Musimy doceniać to, co mamy...

    OdpowiedzUsuń
  15. Święta prawda! P.S. też jestem z Rybnika :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie to wszystko ubrałaś w słowa. Z pewnością nie jestem jedyną dziewczyną, którą podniosłaś na duchu i sprawiłaś, że spojrzała na swoje odbicie w lustrze z całkowicie innej perspektywy :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach ten Zakazany Owoc!:) Może oni po prostu hmmm mieli taki kaprys, żeby zerwać jabłuszko? Żeby miał kto o nich rozmawiać? Żeby coś się stało..?:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój chłopak stwierdził, że Ewa była jak to kobieta zbyt długo na diecie =>czytaj mocno wygłdoniała to poszła zerwała jabłko i ze smakiem zjadła, a Adam biedny chłopak jak miał zareagować na znane babskie stwierdzenie :BO TAK! no to uległ dla świętego spokoju i poszedł za nią i ciągle jej wypominał "że to zła kobieta była". ;D no comment ;D ech faceci i te ich prostolinijne myślenie...

    Lauro droga, dziękuję Ci za te cudowne notki na blogu Twym. Szczególnie dzięki tej postanowiłam się wziąć w garść i Siebie postawić w tym roku na piedestale - zacząć robić to co ja chcę, rozwijać siebie, cieszyć się z małych rzeczy i ograniczyć czarne myśli w stylu a co by było gdyby.......
    dziękuję ;)
    ps. Uważam, że jesteś zajebiście inteligentną babką! Nie zmarnuj tego!

    OdpowiedzUsuń
  19. podpisuję się rękami i nogami pod ostatnim zdaniem:) czasem ciężko się zebrać w sobie, ale wystarczy jeden dzień niesamowitego poweru, który nie ukrywajmy, zdarza się każdemu i możemy rozkręcić wszystko co tylko nam siedzi w głowie;)

    OdpowiedzUsuń
  20. kochana mogłabys odpowiedzieć czy Marzenka wysłała już te nagrody L'biotica? Wygrałam próbeczki :)) mój nick z ytb to 'yesiwantyouback', podałam jej w wiadomości prywatnej na ytb adres, a Waszych e-maili nigdzie nie mogłam znaleźć :( będę wdzieczna jak jej spytasz :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana, uwielbiam Twoje wpisy, więcej proszę! za każdym razem strzał w dziesiątkę

    OdpowiedzUsuń