wtorek, 16 października 2012

50 shades of Grey

Nikomu nie dam złego słowa powiedzieć na temat tej książki. Jak będzie taka konieczność przykuję się gdzie trzeba, aby bronić jej jak lwica... Sama nie wiem dlaczego akurat przykuwanie nasunęło mi się na myśl jako pierwsze...  A zatem przykuję się do łóżka samego Christiana Grey'a aby przekonać każdego, kto krytykuję tę książkę, że nie ma racji...


Najgorsze jest to, że większość krytykujących to ludzie, którzy tej książki w rękach nigdy nie mieli. Ba! Oni już dawno pewnie żadnej książki w rękach nie mieli. Tacy są najgorsi, byle tylko "pojechać" byle "zarzygać" swoją nędzną opinią, a co? Że to pornol, że tragedia, że gówno, że prostactwo, żeby nie czytać bo strata czasu... Najgłupsze porównanie jakie słyszałam to, że to kolejny Zmierzch - tylko dla dorosłych - ludzie!!! na litość boską a co ma piernik do wiatraka...

A co z wolnością wyboru, może niech tak każdy decyduje sam, niech każdy rozporządza swoim czasem... I jeśli ma ktoś ochotę przeczytać tę lub inną książkę - nic wam do tego! Ludzie lubią komuś doradzać, odradzać, namawiać i dawać złote rady. A już najbardziej lubią krytykować. Są dwa rodzaje krytyki, krytyka malkontentów typu: Beauty Blender jest przereklamowany, cienie z Mac'a są do dupy, 50 twarzy Grey'a to badziew... ale zwykle są to ludzie którzy tych rzeczy na oczy nie widzieli. Drugi rodzaj krytyków to ci wg mnie jeszcze gorsi, którzy posiadają te rzeczy, nie mają jako-takiego o nich zdania, a może mają i jest ono pozytywne, ale.... skrytykują je pod publikę bo tak będzie lepiej. Ha! Jak wszystkim się podoba a ja powiem, że to jest "masakra" to znajdzie się grupa, która będzie klaskać w rączki i powie, no nareszcie ktoś powiedział prawdę... No ona/on to jest istna szczerość do bólu. Czyżby?

Ja żałuję okropnie, że w ogóle słuchałam opinii innych na temat tej książki, bo nie potrzebnie mieszały mi w głowie i zdradziły sekret, który sama bym odkryła dopiero po 250 stronach, i smakował by lepiej odkryty przeze mnie niż przez kogoś kto mi wszystko zepsuł. Zawsze sądziłam, że nawet jak się recenzuję jakąś książkę to tak, aby nie zdradzić najważniejszego faktu, a jedynie naszkicować historię potencjalnemu czytelnikowi, ale problem naszego świata, a już na pewno problem You Tube jest taki, ze teraz krytykiem może być każdy.

Przerażają mnie również plotki powstałe wokół tej książki, nawet mój brat powiedział mi niedawno (zanim zabrałam się za czytanie), że słyszał iż tę książkę napisała była prostytutka, która opisuje w niej swoich klientów (WTF?). Ktoś inny powiedział, że autorem trylogii jest facet etc. Otóż obalając wszelkie te bzdury zdradzę iż AUTORKĄ książki jest E L James (Erika Leonard - bo większość recenzujących czyta tylko inicjały nie wiedząc nawet jak ma na imię) Brytyjka, normalna żona i matka, pracownik stacji BBC, która pisząc trylogię - zrealizowała swoje największe życiowe marzenie, aby podbić serca milionów czytelników. Chyba jej się to udało ponieważ została okrzyknięta "pisarką wszech-czasów" przez AMAZON.




Na język polski została przetłumaczona dopiero pierwsza z trzech części trylogii. Kolejne premiery tomów to 7 listopada i 9 stycznia. Chyba nie muszę mówić, że już jestem wygłodniała bo od ukończenia pierwszego tomu minęły okrągłe 24h.

Tak!!! Bez dwóch zdań, książka jest wciągająca, niezależnie od wieku, płci, pozycji społecznej, po prostu jeśli ktoś lubi czytać to ją po prostu "łyknie" jednym tchem, a jeśli ktoś się za nią zabiera tylko dlatego, że wszyscy o niej mówią, lub dlatego, że chce ją zrecenzować szybko na swoim blogu bo to takie modne, albo dlatego żeby uświadomić się w swojej krytyce i za nic w świecie nie zmienić zdania to ja po prostu odradzam...

Może powiem dlaczego ja po nią sięgnęłam? Nie jestem z tych którzy idą za tym co wszyscy.  Nie czytałam ani Sagi o wampirach ani Harrego Pottera ani żadnych innych modnych pozycji z list bestsellerów. Ja tam wolę Buscaglię i Jodi Picoult. Ale te książki wydały mi się inne odkąd pierwszy raz o nich usłyszałam. Wydawało się jakby były odpowiedzią na coś na co nieświadomie czekałam. Pamiętam, że jako nastolatka czytałam pod kołdrą książkę M+E=<3 i że dostawałam wypieków na twarzy od erotycznych opisów. Od tamtej pory nie widziałam w księgarniach czy bibliotekach niczego podobnego. Można nawet powiedzieć, że nie szukałam. 

Ale gdy pierwszy raz usłyszałam o tej książce, poczułam ciepło w sercu i pomyślałam, że będzie to super rzecz na samotne jesienne wieczory w Warszawie. Po części miałam rację, szkoda tylko że tych wieczorów było tylko dwa i powieść się skończyła. Mogłabym ją tak czytać do snu co noc. Nie jest to najambitniejsza książka pod słońcem, to nie Miłosz ani Czechow, i na Nobla to nie zasługuje. Jest to lekka, łatwa książka, którą się chłonie jak gąbka wodę... Jest nasycona erotyzmem w dobrym tego słowa znaczeniu, jeśli ktoś mi mówi że te opisy są marne, że nic tam się takiego nie dzieje - to wybaczcie mi ale ja nie chcę wiedzieć co się dzieje w waszych sypialniach na co dzień. 



Grunt to się nie spodziewać, nie nastawiać. Ja jestem człowiekiem, który nigdy sobie niczego nie obiecuje, nie wyobraża i nie zakłada z góry. Co będzie to będzie - pomyślimy potem. Im mniej wymagasz czy oczekujesz tym mniej się rozczarujesz - taka moja rada Złotko! Można ją stosować w wielu dziedzinach życia. 

Zatem jeśli ktoś się nastawiał na pornol i niecenzuralne słowa, to chyba zamiast do księgarni powinien się wybrać do sklepiku tylko dla dorosłych, wypożyczyć kasetę z cyklu "XXX" i usiąść wygodnie na kanapie i podniecać się przy "ochach" o "achach".  Dla mnie ta książka właśnie wyznacza cienką i bardzo delikatną granicę między pornosem a erotykiem. 

Muszę przyznać, że książka ta wywoływała u mnie skrajne emocje, łapałam się na tym że uśmiecham się do otwartej lektury, ale też kilkakrotnie popłynęły mi łzy mocząc kartki. Mimo to uważam, że jest napisana ze smakiem, nie ma w niej wulgaryzmów, a jednak występują słowa, których pewnie powstydziłaby się wymienić nie jedna para w łóżku. Powieść otwiera nas na zupełnie nowe doznania, dla jednych to może być instrukcja obsługi, nowe pomysły na prywatne życie seksualne, dla innych zupełna odskocznia od rutyny, dla jeszcze innych tylko skryte marzenie...

Kiedyś jak byłam młoda, czytałam książki po kilka razy, oczywiście te które mi się podobały, jak "Zapałka na zakręcie" czy Jezioro osobliwości" Siesickiej. Jezu co to były za książki! Ale z wiekiem zrozumiałam, że szkoda życia aby czytać te same pozycje po kilka razy i że jest dokoła milion innych super powieści. I odkąd pamiętam zawsze towarzyszyła mi książka, nawet będąc w UK zamawiałam sobie polskie książki i robiłam się chora gdy nie miałam pod ręką nowej historii. A teraz w świecie iPadów, e-booków, audio-booków i innych takich, ludzie coraz mnie doceniają typową książkę...

50 shades of Grey to opowieść o młodym wszechstronnie uzdolnionym człowieku, adoptowanym przez zamożnych ludzi w wieku 4 lat. Jest to postać niezwykle skomplikowana i zmienna jak odcienie szarości w jego oczach. Czytając ją wyobrażałam sobie po każdej kolejnej stronie, kto mógłby zagrać rolę Christiana w ekranizacji powieści, ale nie chcę wam tu wklejać zdjęcia abyście się nie sugerowali moją wizją... Główny bohater w zupełnie przypadkowej sytuacji poznaję Anastazję - 21letnią studentkę literatury, która w zastępstwie za przyjaciółkę przeprowadza wywiad z młodym biznesmenem. Od tego dziwnego spotkania nic już nie jest jak dawniej, losy bohaterów splatają się i żadne z nich nie jest w stanie wyplątać się z kolczastej więzi jaka ich połączyła... 

Nie chcę zdradzać więcej szczegółów, bo wiem, że wiele z was jeszcze jej nie czytało. Zdecydowanie polecam powyżej 18 roku życia... Górnej granicy nie wyznaczam. Pierwsza część to 606 stron. Moja mama przeczytała ją w dwa wieczory. Więc obiecuję, że nie zajmie wam ona dużo czasu... 

Książka jest sprzedawana egzemplarz co minutę. Wszystkie 3 tomy bez przerwy okupują podium pierwszych trzech miejsc na liście bestsellerów The New York Times'a, i polskiego EMPIKU tylko w Stanach Zjednoczonych sprzedano ponad 15 milionów egzemplarzy. A licytację do praw ekranizacji  "50 shades of Grey" wygrało studio produkcyjne Universal Pictures za kwotę 5 milionów dolarów. Modlę się aby wybrali mało znanych aktorów, chociaż nie wiem czemu, ale czytając opisy Anastazji miałam przed oczami Kirsten Stewart i ten jej zagubiony "niby nieśmiały" wzrok i wiecznie przygryzioną wargę...

Liczby mówią same za siebie, jest to powieść o której wszyscy mówią, jedni bardziej a drudzy mniej pochlebnie. Po przeczytaniu tego postu może wam się wydać, że nie dopuszczam aby ludzie mieli inne zdanie niż moje, że przecież może się komuś nie podobać... Zgodzę się! Może wam się nie podobać, ale jak już przeczytacie i będzie to wasza własna opinia i jak wymienicie mi 3 powody dla których nie warto jej czytać. A ja wam wtedy odpowiem... - jeśli doczytałeś/-aś ją do końca to znaczy, że była tego warta. Bo kiepskie książki ja odkładam po pierwszych kilkunastu kartkach - szkoda mi na nie czasu... A jeśli ty też odłożyłeś ją po kilkunastu stronach to z całym szacunkiem nie masz prawa do krytyki. 

Podsumowując, mam wrażenie, że taka jest trochę ludzka mentalność, że nie za bardzo podoba nam się jak ktoś odnosi sukces. No bo jak to? Phi! "Taki banał", "Sama bym taką książkę napisała". Ba! "4 a nie 3 tomy bym napisała!" Yyyy, no skoro to takie proste to nic nie stoi na przeszkodzie, aby każdy został bogaty. Co by nie mówili, książki rozchodzą się jak świeże bułeczki i to nie za pomocą reklamy, tylko polecania... kobiety kobietom, faceci facetom... E. L. James trafiła w samo sedno naszego XXI wieku, nie wiem jak ona to zrobiła, też trochę zazdroszczę... Ale ja właśnie takich ludzi podziwiam, zrobić coś z niczego, dotrzeć do takiego ogromu ludzi i oderwać ich na chwilę od codzienności która ma dziś 50 odcieni szarości...

p.s. rym nie był zaplanowany


Wasza Laura
 xoxo 

książkę można kupić tu: 50 twarzy Greya w cenie 36,99 zł



Książki - Merlin.pl - księgarnia internetowa

41 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. tak? to super :) u nas nie widziałam :(((

      Usuń
    2. tak ;D kupilam ja przedwczoraj i juz koncze. strasznie wciaga. polecam !!! juz nie moge sie doczekac 2 czesci.

      Usuń
  2. Jak ja uwielbiam czytać Twoje teksty na blogu :) Przeczytałam wiele recenzji tej książki, bo byłam ciekawa co inni o niej myślą, ale z Twoją opinią zgadzam się w 100%. W moje ręce ta książka trafiła przypadkowo. Moja siostra poprosiła, żebym jej ją kupiła i wysłała. No ale zanim przyszedł kurier postanowiłam do niej zajrzeć. No i utonęłam ;) Książkę czytałam w każdej wolnej chwili. Nawet pierwszy raz zdarzyło mi się czytać z latarką w rękach :p Sama łapałam się na tym, że uśmiechałam się czytając tą książkę, a przy ostatnich stronach płakałam. Sama nie wiem czy łzy były spowodowane smutnym rozwojem wydarzeń, czy może tym, że to koniec książki. Uważam, że książka jest świetna, szczególnie na długie, jesienno-zimowe wieczory i nie mogę się już doczekać kolejnej części. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, zauroczona :) Czasem zarumieniona! Niecierpliwie czekam na część drugą po polsku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobala mi sie Twoja recenzja, szczegolnie ten kawalek o tym, zeby nie traktowac jej jako dziela literackiego z nominacja do nobla. Celem tego tworu nie bylo zadziwic krytykow, lecz czytelnikow. Takie jest zadanie ksiazki, aby czytajac moc przeniesc sie w inny swiat i zapomniec o tym rzeczywistym, a z momentem jej zamkniecia, wracamy do codziennosci. Nie rozumiem dlaczego ludzie traktuja blachostki tak powaznie. A tak w ogole RockGlamPrincess, zapraszaszam skromnie do siebie. Moze zechcesz zajrzec.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też pochłonęłam tą książkę bardzo szybko, niestety jako e-book... niemalże wypalało mi oczy gdy siedziałam po pracy, po nocach, bo nie mogłam się oderwać :D po doczytaniu ostatniego zdania poczułam się trochę jak pies, któremu pokazano smakołyk, ale najpierw kazano mu podać łąpę, potem drugą, zrobić obrót, dać głos i nie dostał nic lub ten smakołyk nagle mu zabrano :D:D z niecierpliwością czekam na polskie tłumaczenie następnej części a jakbyś szukała w miedzyczasie nowych lektur to polecam 'Erynie' i 'Nie mów nikomu' - również bardzo wciągające jeśli lubisz ksiązki akcji :) i przyjemną historię 'Bóg nosi dres'

    OdpowiedzUsuń
  6. ja tą książkę pokochałam w dwa wieczory, które spędziłam z nią, ciepłym kocem i herbatą. i nie interesuje mnie fala krytyki i pomyje na nią wylewane, bo osoby które ją zjeżdzają pewnie nawet jej nie czytały.
    Każdemu polecę 50 twarzy Grey'a , a kto ma jeszcze okazje niech rzeczywiscie wpadnie do Biedronki bo tam jest na nią promocja.
    Pozdrawiam Cię Lauro :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To, że nie dopuszczasz, że ta książka może się komukolwiek nie podobać jest nieco egoistyczne, egocentryczne i świadczy tylko o Tobie. Taka duża dziewczynka, a nie rozumie,że to co się jednym podoba, innym może się nie podobać. Może kogoś TAKA historia nie wciąga, a TAKIE opisy erotyczne są nudne lub żałosne. I nie zgadzam się, że krytyka dzieli się na dwa, tak jak napisałaś. Krytyka może być również szczera i mieć na celu pomoc i doradzenie. To prawda, że wiele ludzi wiecznie daje 'szczere złote rady' nie wiadomo po co, ale nie każdy. Co do pseudonimu E L James - jest on celowy. Tak samo jak w Harrym Potterze J. K. Rowling. Gdy książkę napisze kobieta, zazwyczaj nie podają jej imienia, tylko inicjały (często druga litera inicjału nie jest wcale nawet drugim imieniem, tylko np. jest to imię babci, cioci, czy kogokolwiek), aby nie było od razu wiadome, że książkę napisała kobieta. Przyjęło się, że gdy książkę pisze kobieta, jest ona traktowana niespecjalnie poważnie. Więc niedziwne, że ludzie zapamiętują tylko E L James, bo jest to zabieg celowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mówisz o tym, że ktoś kto nie przeczytał książki nie ma prawa krytykować a sama oburzasz się na porównanie do Zmierzchu wcześniej się z nim samym nie stykając. Czysta hipokryzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hola hola, ja nikogo nie wyzywam więc hipokryzja to chyba za duże słowo, ja Zmierzch uwielbiam, obejrzałam wszystkie premiery w kinach po 2 razy, a książki są podobno lepsze niż filmy - nigdzie tu ich nie skrytykowałam, tylko nie podoba mi się to porównanie, bo wg mnie poza tym że jest facet i dziewczyna nic więcej tych historii nie łączy... lepiej czasem przymrużyć oko, albo nawet dwa na to co się czyta :) pozdrawiam ciepło

      Usuń
  9. Ja przeczytalam 1 tom po polsku a nastepne 2 po angielsku wszytkie tak samo wciagaja i nie sa napisane skomplikowana angielszyzna wiec polecam:) tez bronilam sie troche przed a ksiazka a potem nie moglam przestac wszedzie jje ze soba zabierac zeby tylko moc dokonczyc czytac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lauro! Skarbie ty moj! Zgadzam sie z kazdym slowem! Uwielbiam czytac twoje posty! In fact! Wymyslilam dla ciebie idealna prace ale to moze na priv Ci napisze :) xxxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha napisz napisz bo właśnie chwilowo jestem bezrobotna :))) love ya babe <3

      Usuń
  11. Jesteś genialna! Nic dodać nic ująć. :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za polecenie. Skoro, aż tak zachwalasz to chyba muszę kupić ;) Dziś zarzekałam się jednak koleżance, że nie chcę na urodziny książki, bo mam kilka w zanadrzu i na pewno do koca roku się nie wyrobię z ich przeczytaniem ;)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
    Od dawna oglądam Cię na YT. Bloga obserwuję, ale jakoś nie pojawiają mi się w bloggerze Twoje aktualizacje! Dziś zasubskrybowałam na FB więc będe na bieżąco :)
    Ściskam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Lauro,

    Szczerze mówiąc nie spodziewam sie po Tobie, że będziesz bronić jak lwica tak nędznej lektury. Przeczytałam ją JEDYNIE dlatego, żeby móc cokolwiek o niej powiedzieć. Nie zdążyłam się o niej nasłuchać, bo przeczytałam zanim jeszcze zaczęło się istne szaleństwo.
    Trzy powody, dla których książka jest bardzo kiepska:
    1) rażąca ilość powtórzeń i konstrukcje zdań rodem ze szkoły podstawowej. Nie wierze, że nikogo nie rusza, ze w co drugim zdaniu bohaterka się rumieni. Są na to określenie synonimy.
    2) przewidywalna do bólu fabuła: przecież od początku wiadomo jak to się skończy
    3) pornol, nie-pornol, mało ważne. Nie wyczytałam w tej książce żadnych treści, od których można by się...brrr...rumienić. Mamy XXI wiek, seks jest wszechobecny i dla młodych ludzi nie ma tematów tabu. Nawet jeśli czegoś się nie praktykuje w łóżku, to nie znaczy, że się o tym czymś nie wie. Poza tym pejcze i wiązanie znali już w starożytności, więc nowościami nie powiało.

    Zawsze staram ocenić lekturę po tym, co mi dała. A ta nie dała mi nic wartościowego, oprócz bólu zębów - zgrzytanie od tych ciągłych powtórzeń.
    Niby to miała być lekka książka. Ale nawet lekka pozycja może mieć polot, humor i jakiś poziom.
    Czytania dla samego czytania nie pochwalam: ostatecznie można by się cieszyć, że ludzie czytają "Super Express".

    Napisałaś, że nie dasz powiedzieć nic złego o tej książce.
    Oto powiedziałam.
    Czekam na lincz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lincz? To chyba też starożytność... współczuję Tobie że czytałaś 608 stron JEDYNIE po to aby móc coś powiedzieć, a potem dodajesz "Czytania dla samego czytania nie pochwalam"...? Ach... nie mam doprawdy czasu na tłumaczenie, ale może tego właśnie Ci potrzeba skoro już piszesz na forum. Otóż ilość powtórzeń - książka w oryginale jest po angielsku, tam nie ma aż tylu synonimów, poza tym narracja jest w pierwszej osobie 21-latki więc wygórowany język byłby "szaleństwem" poza tym nie trafiłaby wówczas do milionów ludzi. Czy przewidywalna fabuła? Z pewnością, ale ja już dawno nie czytałam ani nie oglądałam niczego czego nie dało by się przewidzieć, po prostu za dużo już wszystkiego "było". To że seks jest wszechobecny i nie jest Tabu to akurat nie jest powód do dumy, mi raczej chodziło, ze mało kto o tym w ogóle pisze, a ludzie uczą się o seksie z facebooka.

      p.s. Mam nadzieję że prowadzisz bloga, bo twój komentarz był prawie tak długi jak mój wpis... pozdrawiam i wciąż nie uważam że książka jest nędzna jak ją nazwałaś

      Usuń
    2. Jakby nie patrzeć to sytuacja patowa - jeśli się nie przeczyta, źle, jeśli się przeczyta i skrytykuje, też źle. Nie współczuj mi, bo nie czuję się zdruzgotana.
      Wiem, że książka jest po angielsku bo właśnie w tym języku ją czytałam - dlatego napisałam, że uniknęłam ...hmmm ...uprzedzeń.
      Co do języka: zastanów się, czy mając 21 lat powtarzałaś co drugie zdanie te same konstrukcje i wyrazy. Dzisiejsi 21-latkowie to nie dzieci z przedszkola, nie umniejszaj im, wiek zobowiązuje. Zresztą nie popadajmy w skrajności. Naprawdę można było napisać tę książkę lepszym językiem, używając więcej niż 200 słów.
      Czy ludzie uczą się o seksie z Facebooka...hmm...Dyskusyjne, ale być może prawdziwe. Natomiast nie stawiałbym po drugiej stronie "50 twarzy..." jako zdrowej alternatywy, bo wybór edukacyjny w tej materii mamy duży, zarówno literacki jak i w wymiarze osobowym.

      Nie twierdzę, że książka nie ma prawa się podobać, bo to byłoby zwyczajnie bez sensu. Natomiast dobrze jest nie być głuchym na racjonalne argumenty. Jeśli miarą dobrej literatury ma być ilość sprzedanych egzemplarzy to postawmy Kingę Rusin czy Kasię Cichopek razem z Autorką "50 twarzy..".

      Nie, nie prowadzę bloga.

      Usuń
    3. Popieram, tez przeczytalam 50 Shades zeby moc ksiazke samej ocenic i byla to lektura bardzo nie w moim guscie...zreszta juz po nicku widze ze literacko sie zgadzamy :)

      Usuń
    4. chciałam się odnieść tylko do wątku powtórzeń, oryginalnego języka i powtórzeń. po to wydawca zatrudnia tłumacza i redaktora, że by ten nie tylko przetłumaczył słowo w słowo, ale też zredagował tak aby w języku na jaki lektura została przetłumaczona, czytało się jak najlepiej

      Usuń
    5. Zgadzam się z Arya Stark:) Niestety książkę przeczytałam - a była to strata czasu. Każdy ma prawo do swojego zdania i nie sądzę aby przekonywanie kogoś do swojego było zasadne. A jeśli by tak pójść za myślą RGP że narrację prowadzi 21 letnia dziewczyna dlatego jest takim językiem napisana to nie chcę myśleć jak wyglądałaby literatura dla dzieci i młodzieży...

      Usuń
  14. Czytając wyobrażasz sobie Kristen S. moze dlatego, że ta ksiązka pierwotnie byla fanfickiem Zmierzchu.. Czytałam to kiedy zamiast Christiana byl Edward a Anastazji Bella i dla mnie to bylo cos strasznego :/ Do niedawna byłam pewna, ze pisala to jakas mloda osoba bo na takim poziomie byl ten fanfick nie wspomne, że momentami niesmaczny..oczywiscie nie wiem jaka jest książka ile z tego pierwowzoru zostalo usuniete, zmienione i chyba nie chce wiedziec :) Jeśli tobie sie podobala to super są gusta i guściki... Pozdrawiam i czekam na wiecej postów :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Słońce... Podpisuję się pod Twoim postem obiema łapkami :))) w 100% się zgadzam...
    Ja kupiłam ją w Biedronce... i w ogóle nie wiedziałam CO kupuję. Bo nie słyszałam o tym wielkim szumie wcześniej. Po prostu okładka mi się spodobała i opis. i wsadziłam do koszyka... Dopiero dwa dni później wyczytałam jakie skrajne emocje ona wywołuje...
    Ja osobiście nic lepszego w tym roku nie przeczytałam. Śmiałam się w głos,chichotałam, płakałam, czytałam do 5 rano, a o 7 musiałam wstawać... Totalnie mnie zauroczyła...
    A to, że ma tyle powtórzeń? Takim prostym językiem jest napisana? To właśnie jest w niej fajne i urocze... Z utęsknieniem czekam na kolejne części.

    OdpowiedzUsuń
  16. W KOŃCU KONKRETNIE NAPISANE O KSIĄŻCE NAD KTÓREJ ZAKUPEM SIĘ ZASTANAWIAŁAM.JUTRO KUPIĘ JAK BĘDZIE W JESZCZE W BIEDRONCE. POZDROWIENIA DLA MOJEJ ULUBIONEJ ROCKOWEJ KSIĘŻNICZKI :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta książka ma jedna coś ze zmierzchem bo podobno ta pisarka jest w nim zakochana. Nie wiem czemu, ale mam tą książkę, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie ;p Przeczytałam z 30 stron i stoję w miejscu. W weekend będę miała więcej czasu to może przeczytam :) Bo np. Przed Świtem tak mnie wciągnęło, że 800 stron pochłonęłam w dwa dni.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba trochę zbyt dużo jadu w tej Twojej "recenzji". Każdy ma swoje zdanie i nie nawrócisz nikogo swoim "bronieniem jak lwica". Powinnaś szanować wypowiedzi każdego z czytających, bo moim zdaniem, może nieświadomie obraziłaś część osób, dla których książka była dnem dna, w tym też recenzentów, którzy zajmują się tym jednak o wiele dłużej i "profesjonalniej" niż Ty.

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałam książkę i spodobała mi się. Co nie zmienia faktu, że jest jakieś "ale".
    Arcydzieło to to nie jest, ot miły odmóżdżacz. Co chwilę ktoś "marszczy brwi", "przewraca oczami", a Ana co chwilę "przygryza wargę" i włącza "podłe urządzenie".
    No i porównanie ze Zmierzchem chyba nie jest przypadkowe, ponieważ autorka, fanka tej książki, na początku pisała o Belli i Edwardzie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Laura nie zgodze sie z Toba w 100%, mialam w reku nie jedna ksiazka, mimo wielu złych rzeczy na temat Grey'a zaczełam ja czytać- niestety nie doczytalam nudna jak flaki,
    Ale kazdy ma prawo do swojego zdania no i sa gusta i gusciki.
    O wiele bardziej podobała mi sie seria Millenium :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka jest świetna i może się nie rumieniłam, ani nie zapłakałam, ale Christianem własnym, prywatnym bym nie pogardziła :)
    Dziwi mnie fakt, że ktoś czytając nie raczy się historią, tylko szuka powtórzeń, błędów i złej składni - czyżby same nauczycielki nie były zachwycone?
    Nie lubię też stwierdzenia, że "nie jest to lektura wysokich lotów" itp. każda książka jest inna, z każdej można się czegoś nauczyć - zresztą nawet z etykiety proszku do prania można się czegoś dowiedzieć :) więc bez przesady, że to odmóżdżający gniot :)
    A wracając jeszcze do ohydnych, potwornie utrudniających czytanie i wgl fe fuj błędów :) - dostałam na święta - wydanie wszystkich spraw Sherlocka - i po pierwszym pochłonięciu nie zauważyłam nic, dopiero po drugim znalazłam błędy stylistyczne i składniowe które wołają o pomstę do nieba - także drogie panie, chyba ktoś tu czytał więcej niż raz i się sfrustrował własną nudą :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja osobiście odkąd tylko zaczęłam ją czytać (czytałam w oryginale czyli po angielsku) stwierdziłam, że jest banalnie napisana. Historia także typowa jedyne co ją odróżnia od miliona innych podobnych historii to wątek seksualny. Nie zgodzę się też co do tego, że postać Greya jest skomplikowana. Dla mnie jest on przewidywalny i stworzony niekonsekwentnie. Książka najprawdopodobniej przypadła ludziom do gustu, ponieważ jest lekka i wiele dziewczyn może utożsamić się z taką Anastazją. A, i jeszcze jedno! "Bo kiepskie książki ja odkładam po pierwszych kilkunastu kartkach - szkoda mi na nie czasu... A jeśli ty też odłożyłeś ją po kilkunastu stronach to z całym szacunkiem nie masz prawa do krytyki." Po tym co tutaj napisałaś wnioskuję, że ty możesz uznać książkę za kiepską po przeczytaniu kilku stron, ale inni już nie. To tyle ode mnie, myśli które nasunęły mi się podczas czytania twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  23. przeczytałam tę ksiązkę z polecenia kumpeli :)
    Dużo o niej słyszałam, ale nie sięgałam po nią nie wiem dlaczego.
    Ale ostatnio przysiadłam i zaczęłam czytać 3 dni i było po wszystkim ;)
    Hmm odważna. To jest moje określenie tej książki.
    Ale nie mogę się doczekać az przeczytam kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń
  24. obecnie jestem po lekturze wszystkich 3 tomów :)
    baaaaardzo mi się podobały te książki, są miłą odskocznią, sposobem na zrelaksowanie się wieczorem :) w cale nie ma w nich wulgarnych opisów, tak jak sama podkreśliłaś - napisane są ze smakiem ;) ostatnia część jest poniekąd już bardziej romantykiem niż erotykiem, ale też mi się podoba :) ja jestem jak najbardziej na tak jeśli chodzi o tę trylogię :)

    OdpowiedzUsuń
  25. przeczytałam dwie części i byłam bardzo rozczarowana .. strasznie niski poziom i wszystko takie przewidywalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie. przede wszystkim bardzo prosty język.

      Usuń
  26. Kupiłam te książki nie wiedząc o czym są... I moje zaskoczenie było ogromne! Jestem mamą 8miesięcznej córeczki. Moja relacje z męzem po porodzie pozostawiały wiele do życzenia. Nieprzespane noce, frustracja, ciągły stres... Nie wpływało to dobrze na moje libido. O matko! Ta książka mnie obudziła z transu, wyciągnęła z przepaści i odbudowała miłość do własnego faceta! :) Jestem wdzięczna Pani James za tą historię.
    P.S. Ja też widziałam przed oczami Stewart :) Co do Grey'a nie miałam konkretnych wyobrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  27. Przeczytałam wszystkie trzy części i bardzo mi się podobały. Cieszę się że nie posłuchałam krytyków i sięgnęłam po tą książke bo było warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. UWIELBIAM TO ZDANIE!! Laurka! Bosko;*:*
    "Powieść otwiera nas na zupełnie nowe doznania, dla jednych to może być instrukcja obsługi, nowe pomysły na prywatne życie seksualne, dla innych zupełna odskocznia od rutyny, dla jeszcze innych tylko skryte marzenie..."



    -----
    www.goodtotry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Dla mnie ta ksiazka to droga przez meki.Juz nie chodzi o to o czym jest ale sam styl w jakim jest napisana pozal sie Boze.I tak przeczytalam i zaluje zmarnowanego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  31. świetna książka <3 uwielbiam

    OdpowiedzUsuń