środa, 21 listopada 2012

Wypad do UK - na małe zakupki.... :D

Jeśli komuś się wydaje, że wyjazd do Londynu na weekend jest prosty w XXI wieku to się myli. Nie dąsajcie się, parę dni temu sama należałam do tej optymistycznej grupy. Niestety na własnej skórze przekonałam się, że nie jestem Voctorią Beckham, z małą torebusią, która wsiada w odrzutowiec i po dwóch godzinach chodzi już sobie po Oxford Street. Otóż jak wiecie w naszym pięknym kraju wszystko jest mega drogie. Jak się chce gdzieś zaoszczędzić to ci to potem uszami wyjdzie. Cała cywilizacja niby poszła do przodu, a wciąż czujemy się jakby 100 lat za murzynami. Swoją drogą ktoś mnie kiedyś w saunie w Virgin Active (w UK) zapytał czy my w Polsce mamy supermarkety i telewizory. "Eeee, yyyy - no mamy..." 

No, ale przechodząc do początku tej historii, muszę przedstawić parę faktów. Jakiś czas temu uruchomili ponownie lotnisko w Modlinie. Okęcie nałożyło mega opłaty na tanie linie lotnicze, więc musiały one się tam przenieść. Próbowałam nawet kupić bilet z Okęcia na WizzAir, ale się nie dało. Lotnisko w Modlinie, podobnież kiedyś było lotniskiem wojskowym, ale ze względu na podmokłć terenu zostało zamknięte - nie wiem czy teren jest teraz mniej podmokły, ale ktoś postanowił na tym zarobić. Otóż lotnisko to jest małe i odlegle od Warszawy o jakąś godzinę jazdy autobusem. A właśnie!!! - autobus. Nie dojedziecie tam niczym innym jak tylko wspaniałym modlin bus - którego bilet kosztuje 33 zł Yay! To ja taniej dojadę z Warszawy do Olsztyna. No ale jest promocja, uwaga, jak się zabookuje on-line to jest taniej i jak się ma szczęście to bilet można wygrać za 1

Jak pewnie część z was wie zaprosiłam na ten wypad do Londynu moją mamę, zatem przyjechała do mnie w czwartek w nocy, a rano o 3 miałyśmy już ten autobus. Zatem zamówiłam taksóweczkę o 2:30 rano pod dom. Do centrum kosztowało mnie to 20 zł, ale byłam przed czasem, tylko po to by zorientować się, że zapomniałam wydrukowanego biletu. A oczywiście Pani w autobusie nie miała opcji sprawdzić mnie po nazwisku. Więc dzwoniłam do Marzenki o 2:45 rano, aby dała mi numer rezerwacji bo zapomniałam. No i wreszcie o 3:00 siedzimy z mamą w autobusie. Leciał już ten film... nie znam tytułu no wiecie "Lucky" czy coś - tam gdzie grał Zac Effron z taką blondynką. No mniejsza o to. Pani mówi, że pojedziemy dopiero o 4:00 bo nie opłaca się jechać z garstką osób, poczekamy na więcej. WTF? to po co w ogóle wybieram godzinę on-line skoro oni jadą kiedy im się podoba. O 6:00 mam odlot, a na lotnisku będę dopiero na 5:00 - no ładne kwiatki. 

Jesteśmy na lotnisku, odprawiamy się, potem bramka rengenowska czy jak jej tam. Piip, piip piip.... oczywiście musi dzwonić zawsze jak ja idę... Przede mną chłopak, chyba ze 2 metry wzrostu, przystojniak, więc rozkładam ręcę jak anioł i mówię:
- No skoro Pan musi, to niech mnie Pan przeszukuje...
- Przykro mi, ale nie mogę dotykać kobiet.
- Może, może... - wychyla się jego kolega 
- Proszę na stronę - przerywa sielankę niska, starsza pani w plastikowych rękawiczkach i czar pryska. Damn it!

Jesteśmy po drugiej stronie, wcinamy kanapki, bo już zgłodniałyśmy. Przechodzimy do Gate number 1b i czekamy. Przychodzi chłopak i dziewczyna w garniturkach, no to zaraz nas wpuszczą... Ustawiamy się w kolejce, dochodzi 6:00, ostatni telefon do Marka, który miał po nas wyjechać:
- Hi Mark, don't leave yet, coz I think we gonna be little delay, we are not on the plane yet
- Ok, Just txt me when you gonna know that you are flying
- Ok, bye

I widzę ochroniarza, co chodzi wzdłuż drzwi i kręci głową.
- Co pan tak kręci - pytam wkurzona
- Nie polecicie - odpowiada spod wąsa
- Co? Jak to?
- Mgła jest
- No, ale przecież nikt nic nie mówi
I w tej chwili słysze komunikat "Z przykrością informujemy, że lot linii WizzAir do London Luton w dniu dzisiejszym jest opóźniony z powodu złych warunków atmosefrycznych, następną informację podamy za pół godziny." - myślicie skąd znam na pamięć ten tekst? Bo słyszałam go tego dnia 100 razy!!! Wciąż przepraszali, wciąż kazali czekać...siedziałam na podłodze, bo oczywiście nie było wystarczającej liczby miejsc siedzących.

         
 Przez ten czas, dowiedziałam się, że woda na lotnisku kosztuje 5 zl za najmniejszą buteleczkę, że SunBites'y wciągają i że mam .... za duży bagaż!!!! Okazało, się że linia lotnicza WizzAir pod koniec października wprowadziła zmniany i teraz za podręczny też się płaci, chyba że ktoś ma naprawdę mini torebusię. A my nie miałyśmy w ogóle bagażu tylko tę małą walizeczkę i moją LV (jak na zdjęciu). No ale zakomunikowali, że można dopłacić jak się chce ten bagaż jednak zabrać - Thank You Very Fucking Much! Co za hojność. Około godziny 10:00 przyjechał prowiant, wtedy poczułam, że to już koniec, rozdali kanapki z serem i soczki. Oczywiście trzeba było pokazać bilet i się podpisać jak w przytułku dla bezdomnych. Postanowiłyśmy się napić kawy. Podeszłam do chłopaka, który niby obsługiwał bar, ale kręcił się na krześle obrotowym i gadał z pasażerami. 
- Zrobi mi Pan kawę?
- Co tylko Pani zechce...
- Aż tyle mi nie trzeba, tylko kawa... 
- Jaka ma być?
- Słodka i duża, żeby poprawić humor po tym opóźnieniu, miałam być 7:25 w Londynie
- No nie jest za ciekawie, to może Carmel Latte?
- Brzmi świetnie
- Z bitą śmietaną?
- No niechże Pan już nie przesadza i tak zdrowo wyglądam
- 18 zł
- To za dwie?
- Nie, za jedną...
- To ja poprosze dwie
- Acha, to 36 zł
OMG co za zdzierstwo. Trudno, warunki ekstremalne, trzeba płacić za przyjemności. 

Ledwo zdążyłyśmy wypić kawę, kolejny komunikat: "Z przykrością informujemy, że lot linii WizzAir został w dniu dzisiejszym odwołany z powodu złych warunków atmosferycznych" Co??????????? Ja chyba śnię? Co teraz? Ja chcę do UK!!!! 

Pokierowali nas do wyjścia, żeby tego było mało, wszystkich, którzy kupili coś na strefie bezcłowej, cofnęli do kasy aby oddali zakupione rzeczy. Meksyk. Wróciłyśmy na terminal, trzeba było stać w kasie biletowej w mega kolejce aby przebookować bilet lub odzyskać kasę. Nie wiedziałam co robić, czy kupić kolejny bilet na następny lot, a jak znowu nie poleci?? Miałam dość - od 2:00 rano na nogach, a już 11:30. Ostatecznie Markowi udało się przez telefon zamienić mój lot na 12:20 w tym czasie kolejka do odprawy była już mega. Wepchałam się na przód - przecież nie mogę stać ponownie. Jakoś dostałam nowe bilety, przeszłam przez bramkę tym razem bez pii.. piii... piiiiiiiiiii i już znowu byłam w gate number 2b - tylko po co? Skoro tamten nie poleciał, to ten pewnie też nie. Siedzimy i czekamy, już 12:00... gate zaczął się zapełniać ludźmi. Parę znajomych twarzy z poprzedniego odwołanego lotu... Pani ustawia pachołki, ustawiamy się w kolejce... i... "Samolot WizzAir jest gotowy by przyjąć Państwo na pokładzie" - Och!!! Nareszcie... I już po kilkunastu minutach siedziałyśmy w samolocie. Pomijam fakt, że obok dosiadła się kobieta cuchnąca potem, która zjadła calutkie ptasie mleczko podczas lotu i wciąż mnie zagadywała. A za nami siedziała dziewczyna z 5 miesięcznym dzieckiem, które ani na sekundę nie przestało płakać... To wszystko nie ważne, lecimy do UK, miałam być o 7:35 rano, a będę na 14:00, przepadło mi śniadanie w ulubionej knajpce z Markiem, przepadła wizyta regulowania brwi na godz. 10:00 ale grunt, że w ogóle tam lecimy i jest super.... 

Wkleję wam kilka zdjęć, ale jak chcecie dalszy ciąg tej historii, która niestety wcale nie potoczyła się dalej bardziej optymistycznie to chętnie wam opowiem. 

W skrócie pierwszego dnia byliśmy w MATALAN, TK MAXX, Nandoos,  w Debenhams - obie zrobiłyśmy sobie brwi :) Potem na drugi dzień, śniadanie w drodze - McDonald - McMuffin (moja mama jadła pierwszy raz w życiu, hihi), Lake Side, Blue Water - w między czasie, pączusie z Krispy Kreme, Starbucks - moja ulubiona kawa White Pepermint Mocha - OMG ! musicie spróbować :D Potem sushi i noodle i do domu... wróciliśmy późno w nocy, bo rano o 3:00 znów na lotnisko... Tak więc to był bardzo intensywny weekend, z przygodami, ale warto było...












 








































xoxo
wasza RockGlamPrincess


 

59 komentarzy:

  1. no to miałaś "przygodę" ... :)

    cyrk na kółkach z tym lotniskiem ale niestety polska ... ;D

    Mark ma tak pocieszną twarz ze nie można się napatrzec :) buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "niestety polska"? no szlag mnie trafia, jak czytam takie coś... a ty Laura też narzekasz na Polskę, jakby w UK na lotniskach wszystko było taniusie... omg, wiadomo, że na lotniskach zawsze jest drogo. :[ I co, wolałabyć lecieć w mgłę i się rozbić? WTF, a myślisz, że w UK to by we mgłę polecieli? Ja nie mogę, uważasz się za taką mądrą, a takie głupstewka piszesz...

      Usuń
    2. tu nawet nie chodzi o to, że takie coś stało się w Polsce. Gdziekolwiek by się taka sytuacja nie zdarzyła to przecież oczywiste, że można się wkurzyć, więc nie rozumiem Twojego wzburzenia ;)

      Usuń
    3. " Otóż jak wiecie w naszym pięknym kraju wszystko jest mega drogie. Jak się chce gdzieś zaoszczędzić to ci to potem uszami wyjdzie. Cała cywilizacja niby poszła do przodu, a wciąż czujemy się jakby 100 lat za murzynami."

      I dalsza opowieść. Oczywiście można się zdenerwować, ale czemu na Polskę, zwłaszcza, że jak mówisz, taka sytuacja mogłaby się zdarzyć wszędzie? ;) I ja tam się nie czuję, jakbyśmy byli 100 lat za murzynami.

      Usuń
    4. Kawa w Starbucks na lotnisku w Anglii kosztuje w przliczeniu okolo 18 zl. Porownaj zarobi w UK do zarobkow w PL i wtedy sie przekonasz czemu Laura pisze, ze nie da sie zaoszczedzic mieszkajac w PL. Mgla - wiadomo, moze zdarzyc sie wszedzie, ale roznica z jaka pasazerowie sa traktowani na lotniskach w PL, a za granica jest ogromna. Sama doswiadczylam tego kilka razy niestety.
      Lotnisko w Modlinie i cala historia jego zamkniecia to w ogole porazka. Ehhh Laura oby Ci studia szybko zlecialy i wracaj do Uk :)

      Usuń
  2. no tak, uroki tanich linii. Czasem chyba lepiej zabulić za lot komercyjnymi, chociaż jak jest wielka mgła to i LOT nie poleci. Ale wypadu zazdroszczę mega :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ten hamburger wygląda obrzydliwie.
    ps: Masakra, ja bym chyba się tak wkurzyła, że szok. Jaja jak berety, ale przynajmniej dotarłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się nie roześmiać czytając ten komentarz (hamburger! :D), ale czytanie ze zrozumieniem się kłania :-) Kochana też nie raz miałam problemy na lotniskach więc rozumiem Cię jak nikt inny :-)

      Usuń
    2. bo mcmuffin to hamburger z jajkiem.

      Usuń
    3. no nie do końca, Mcmuffin to taka inna bułka a w środku jajko i bekon to raczej nie jest hamburger, i wygląda jak wygląda ale jest pyszny <3

      Usuń
  4. Te pączki wyglądają cudownie! Oo' No to miałaś lot z przygodami, ale dobrze, że wsyztsko się skończyło jak należy :) Mojej koleżance zgubili bagaż w Hiszpanii i odesłali do domu po 3 tygodniach Oo'

    OdpowiedzUsuń
  5. znam to.. mieszkajac w UK juz 7 lat i 'latajac' do Polski dosc czesto, mialam tego po dziurki w nosie. I takim sposobem nie bylo mnie juz na lotnisku ponad 2 lata. Jednak tesknie. Mam nadzieje ze zakupy byly warte zachodu :) ja uwielbiam shopping w Londynie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. porażka z tym Modlinem :/ mniejsze lotnisko niż Glasgow Prestwick, z którego ja latałam..a jeszcze dostać się do Wawy to już masakra..na szczęście po mnie wyjeżdżał brat, jak wracałam i tyle dobrego że wiedział jak ominąć ten "cudowny" Modlin Bus..
    pod lotnisko podjeżdżają takie autobusiki(coś jak podmiejskie) i tam kupujesz bilet do centrum(możesz od razu kupić i na pociąg)..tylko się przesiadasz na pkp w Modlinie w pociąg..i uwaga cały przejazd kosztuje 12 zł!!!!sama bym o tym nie wiedziała:):) wiec następnym razem nie przepłacaj i ie daj zarobić zdziercom:)dodam ze te autobusy jezdżą co chwilę,nie wiem jak z pociągami, ale myslę, że tez nie ma problemu:) pozdrawiam również z Warszawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to było w nocy i akurat nic nie jeździło :(

      Usuń
  7. O kurczę, masakra z tymi odlotami. Ja bym chyba zrezygnowała z tego drugiego, szybko się zniechęcam. I 36 zł za dwie kawy, musiały być naprawdę wyjątkowo pyszne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Laura dziwie ci sie ze chcesz mieszkac w polsce... ja juz bym nie mogla... zreszta mieszkam od poltorej roku w Es i za tydzien wracam do londynu... nie ma nic lepszego niz londyn:-P

    OdpowiedzUsuń
  9. to ja tylko powiem WSPÓŁCZUJĘ:/

    a Marzenka skóra zdarta z mamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to mama jest na zdjęciach, a nie marzenka :)

      Usuń
    2. myślę, że koleżance chodzilo po prostu o to, że Marzenka jest podobna do mamy a stwierdziła to, własnie patrząc na zdjęcia Waszej mamy :)

      Usuń
  10. To się Laurko nazywa ździerstwo Max. Jak przeczytałam o kawie za 18 zł to o mało z papci nie wyskoczyłam. Za 22 zł to ja mam dużą paczkę 500g zielonego Jacobsa. Haha. Ale cóż. Witamy w Polsce. Wychodzę z założenia, że im człowiek biediejszy tym droższe rzeczy powinien kupować - mniej niespodziewanych dodatkowych kosztów. Ale człowiek też uczy się na błędach. Koleżanka leciała oststnio LOTem do Moskwy i była mega zadowolona. Tym WizzAir to już chyba nigdy nie polecę. Pozdrawiam. Buziole. Czekam na filmiki i posty:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po tym jak obsługa Wizzair nie wpuściła mnie na pokład samolotu bo miałam za duży bagaż, nie pozwoliła mi go nadać bo "nie ma czasu" (choć do odlotu było jeszcze min. 20min) i ostatecznie poradziła "niech Pani coś wyrzuci, jakieś słoiki, mięso co tam Pani ma" (a miałam ciuchy i laptopa -.-"), zdecydowałam, że już nigdy nie kupię u nich biletu. A to co ostatnio wprowadzili z podręcznym bagażem jest śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tych wszystkich przygód na lotnisku - zazdroszczę wyjazdu do Londynu:)
    Nigdy jeszcze nie byłam a baaaardzo bym chciała! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. o wymiarach bagażu miałaś napisane rezerwując bilet

    tego się właśnie najbardziej boję, opóźniony lot który później zostaje odwołany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o wymiarach bagażu dopiero było napisane po check-in online :( to nowość, wcześniej tak nie było, normalnie podręczny był free do 15kg

      Usuń
    2. podreczny byl free do 10kg.
      Tylko ze kupujac bilet jest opcja "maly bagaz podreczny i duzy bagaz podreczny" dziwne ze tego nei zobaczylas.

      Usuń
    3. Tu nie chodzi o kilogramy tylko o wymiar - (czytanie ze zrozumieniem się kłania)wiem ze jest opcja mały i duży ale jak już napisałam wprowadzona od 25 października, a ja leciałam ostatnio we wrześniu. Po drugie słowa mały i duży nic mi nie mówią, z tą walizką latam od 5 lat i uważałam ją za małą, po czym oni wymiary dokładne podają dopiero na bilecie wydrukowanym i wtedy jest cyrk, u mnie tylko kółka wystawały a i tak musiałam w drodze powrotnej zapłacić karę... więc uważam to za jedną wielką porażkę... Podczas gdy oba loty były spóźnione i odwołane jeszcze mieli czelność przypieprzyć się do mojej walizki

      Usuń
  14. Laurko, jak ja lubię czytać Twoje wpisy! :) Tak fajnie, lekko piszesz :)

    P.S. Powiem Ci, że teraz Mark teraz wygląda niczego sobie! ;) Zdecydowanie bardziej podoba mi się w "wersji sweterkowej" niż w tej "sportowo-czapeczkowej" ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie latałam samolotem więc stąd moje pytanie.Dlaczego cofnęli ludzi żeby oddali rzeczy kupione na strefie bezcłowej?nawet nie wyobrażam sobie ile kasy musiało pójść na to wszystko tyle wspaniałych zakupów:)a Marzenka to czysta mama:)wspaniale się czytało:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze, no to miałaś przejścia, ale najważniejsze, ze wyjazd się udał :) ja w piątek też lecę na weekend do Londynu i też z Modlina i mam nadzieję, ze mgły już miną... i nie odwołają lotu bo wtedy się chyba pochlastam biorąc pod uwagę, ze jadę z Krakowa :P Pozdrawiam i czekam na nowy wpis i filmiki ;))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale że niby z Wawy nie latają juz tanie linie???
    Widziałam dzis reklamę na billboardzie, że jakieś nowe linie wchodzą na Q...
    Najważniejsze, że było warto ;o)
    Jak Cie kiedyś "drapnę" w Wawie to będę chciała zaciągnąć na kawę, tylko może nie za 18 złotych ;o)
    Pozdrawiam cieplutko :o)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zrobiłam sobie wypad do Londynu tydzień wcześniej, a szkoda bo fajnie byłoby spotkać Rockglampincess na Oxford Street.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeju kochana, przeżyłam podobną historię, tyle, że moja nie skończyłą się tak radośnie jak Twoja. Ja leciałam także z mamą do Anglii, ale ze Szczecina do Liverpool. Nasz lot także odwołali z powodu złych warunków atmosferycznych, wylatywałam w piątek rano. Pięć razy przed magiczną informacją, że lot odwołano, słyszałyśmy, że jest opóźniony. Za małą wodę także zapłaciłyśmy ponad 5 złotych. Kiedy lot odwółano, Pani z iformacji przyszła poinformować nas, że za 15 minut podjadą autokary , które przewiozą nas do Berlina, bo tam wylądował nasz samolot i na nas czeka. Zamiast 15 minut czekaliśmy prawie dwie. W końcu przyjechały, ludzie jak jakieś stado krów zaczęli pchać się do autokarów, nie patrząc na to, że są matki z dziećmi, wparowali i cieszyli się, że wygodnie zajęli miejsca. SZOK!! z nami do autokaru wsiadł facet, który czekając na autokar, posłuchał dosłownie pana z informacji, który stwierdził, że Ci państwo, którzy zakupili alkohol na bezcłowym, mają się tego pozbyć, więc on nadzwyczajniej na świecie go skonsumował. Całą drogę zaczepiał ludzi, w tym także oczywiśćie mnie i moją mamę. Kiedy w końcu nie wytrzymałam, przesiadłam się na tył. Wtedy Pan najwyraźniej stwierdził, że pójdzie za mną, niestety tam siedziała dosyć duża liczba mężczyzn i nie wytrzymali jego zachowania. Rzucili się na niego i bardzo go poturbowali. Podróż nie należała do najprzyjemniejszych. W końcu Berlin, wysiadamy, a tam znowu odprawa, miałam serdecznie dosyć. Najlepsze jest to, ze przez cały dzień, nikt nie raczył zorganizować nam poczęstunku... jedna wielka masakra, właśnie szykuję się do powrotu, w piątek mam lot i już się boję................

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. 18zł za kawę to jeszcze nie jest tak dużo.Ja na lotnisku w Barcelonie za 2 kawy i puszkę coca-coli zapłaciłam ponad 40 euro!Pomyślałam, że uda mi się zabrać te puszkę na pokład, ale kazali mi wywalić bo nie miałam jakiejś tam folii.Po czym w trakcie lotu usychałam z pragnienia i postanowiłam coś kupić i kolejna cena z kosmosu.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja takie cyrki miałam z (na szczęscie!!) nie istniejącym juz Centralwings. raz z Dublina miałam opóźniony lot o 8h!!! czekając na lotnisku juz po odprawach. Całą noc... ludzie spali na podłogach. Każdy dostał kupon na 7 czy 8e na jedzenie i picie (co to jest jak kawa kosztuje 4e a ta gotowa kanapka która jest ochydna z opakowania ok3-4e!! tak, można isc do McDonalda oczywiscie) . A na dodatek lot powrotny z PL również był opóźniony ale o 4h i na szczęście wysłali info smsem żeby póżniej na lotnisko przybyć. Tańszy niż Ruiner :))) ale opóźnienia to była ich druga nazwa.
    udanego weekendu, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Laurko, uwielbiam Twój sposób pisania! Błagam, pisz częściej co się w Twoim życiu dzieje ;-))
    Całuję mocno i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ehhh nasze polskie lotniska ... Pozostawiaja wiele do zyczenia .. Ale w uk tez tak niestety jest . Zona mojego brata ciotecznego w piatek miala leciec z doncaster-sheffield z coreczka i siostra . Niestety odwolali ten lot do Poznania i nie mieli pomyslu co robic . O 3 rano bylo przebookowywanie na szybko biletow . Dziecko placze bo zmeczona juz jest po kilku godzinach siedzenia nq lotnisku . Bylo identycznie - milion piecset komunikatow ze lot odwolany . I co tu robic . Rodzice w drodze by je powitac w pl a tu nawet z lotniska wyjechac nie mogly . No coz przyjechal brat cioteczny moj czyli jej maz i jakos zalatwil jako gwarancje lotu mimo ze ubezpieczenia nie mialy . Wczoraj lecialy z Liverpoolu do warszawskiego modlina jednak awaryjnie musialy ladowac na okreciu . No co jest ? Czyzby WizzAir sie psuje ? Poltorej gidziny rodzice ich musieli jezdzic po warszawie by dotrzec do okrecia :/ nie dobrze sie dzieje z WizzAirem

    OdpowiedzUsuń
  25. Leciałyśmy (a raczej nie leciałyśmy...) tym samym lotem... Z tym, że ja nie miałam tyle szczęścia i noc spędziłam w hotelu na koszt WizzAiru a odleciałam następnego dnia z... Okęcia. Ogólnie Modlina nigdy więcej, bo z powrotem też miałam problem :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Droga Lauro dwa lata temu stwierdziłam że mam dosyć tanich linii lotniczych bo i nie są za tanie jak chce się jak normalny człowiek lecieć i od tego czasu latam lufthansa..... I jest bosko, żadnych problemów, przepychanek, mierzenia bagażu, poniżania przy tym - kiedyś widziałam jak pan musiał się przepakować do worków na śmieci żeby mu się zmieściło w tej ich miarce... poza tym jak kupiłam torbę pod ich miarkę to ją zmniejszyli.... Ostatnio wyszło mi że nadpłaciłam 100 zł tylko za bilet, liczę oczywiście z dojazdami na lotniska... Poza tym w MOnachium na lotnisku gdzie docieram z Poznania a potem się przesiadam do Londka kawa jest za darmo i herbata ... ;).... no i gazety tez. ;).... I super sklepy gdzie mogę zrobić zakupy ;0.... Pozdrawiam
    Hannah

    OdpowiedzUsuń
  27. O matko Twoja mamusia i Marzenka siostry bliźniaczki:O:D

    OdpowiedzUsuń
  28. Na mnie też Modlin nie zrobił dobrego wrażenia, a WizzAir to lepiej nie mówić ...

    OdpowiedzUsuń
  29. Najgorsze w samolotach to niepewność czy w ogóle odlecą. Współczuję czekania :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Super!!! Oglądam Cię także na YouTIbe!!! Zapraszam na swój blog!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Laurko co za przygody :))

    //Uwielbiam Twój styl pisania :))

    OdpowiedzUsuń
  32. omg, przygodna niegodna pozazdroszczenia:) w styczniu wybieram się na wyprzedaże do Manchesteru i mam nadzieję, ze tanie linie lotnicze w moim przypadku na prawdę okażą się tanie...:)
    Zapraszam do mnie:
    http://asmileoflife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Zazdroszcze takiego wypadu! Oczywiście, bez tej nieciekawej akcji :D Ciekawie opowiedziałaś, strasznie lubię twój styl pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  34. a to news... https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/542586_523915447619187_99679455_n.jpg

    OdpowiedzUsuń
  35. Wpis dlugi ze hoho a czytalam z orzyjemnoscia:) czekam na kolejne przygody:)

    OdpowiedzUsuń
  36. O matko jakie przygody napisz jak to wszystko się potoczyło dalej bo jestem bardzo ciekawa ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Fajnie:) Ja na przedświąteczne zakupy polecam również Weihnachtsmarkt np w Berlinie:) U mnie na blogu notka właśnie z Weihnachtsmarktu :)Zapraszam http://give-me-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. te donuty usmiechaja sie do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Laura :( w arkadii w river island nie ma tej bialej koszulki z cuba jaką pokazywałaś w fimiku:( mam nadzieje, że to dlatego że jesteśmy nieco zasofani a nie dlatego że były i już nie ma:(

    OdpowiedzUsuń
  40. hehe widzę, że każdy miał jakieś jaja z liniami lotniczymi. Ja kiedyś, kiedy zaczynała się moja przygoda z Lnd, lecąc pierwszy raz, wylądowałam na innym lotnisku ;) Straciłam jakieś 5 godzin, ale jakoś tam w końcu dotarłam ;) A najlepsze było to, że krążyliśmy nad lotniskiem kilka razy (z powodu mgły) a nagle słyszymy ryk silników i do góry. Trochę się przestraszyłam, bo był to dość gwałtowny manewr, no ale na szczęście zaraz odezwał się pilot z informacją, ze lecimy na Luton. Super, myślę sobie. Nie dość, że miałam już wykupione bilety z lotniska do Londynu, to jeszcze nikt mnie z Luton nie odbierze. Do tego nie miałam jeszcze angielskiej karty sim ;). Szczęście w nieszczęściu siedział koło mnie w samolocie chłopak, który miał kartę sim ale nie miał telefonu, ja zaś miałam telefon, bez angielskiej karty sim. Połączyliśmy więc siły i dzięki temu miałam w ogóle kontakt ze światem. Moje 50zł z doładowania komórki przed wyjazdem na niewiele by się zdało. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Jejku, ale Ci zazdroszcze ze masz tyle okazji aby byc w Londynie ;p

    OdpowiedzUsuń
  42. Uff co za szczęście, że mnie nic takiego nie spotkało kiedy 1,5 miesiąca temu ja z mężem leciałam do U.K ale nie Wizzair tylko Ryanair. Oprócz kolejek i nir ogarnięsia kobiet które sprawdzały bilety i bagaż można uznać że wszystko było ok (może to winna spóźnienia samolotu nie wiem). Skarkę powinnaś napisać do Modlin Busa, bo nie miała prawa czegoś takiego zrobić po prostu, mają pewne zobowiązania któe trzeba przypominać. Fakt 33 zł to mega dużo(na szczęście kupiłambilet przez internet)! Ja z Gdańska do Warszawy zapłąciłam z abilet 18 zł na PolskiBus.
    Właśnie co do wpisów że Polska jest jaka jest. Jestem w Angli od niedawna a już wiem, że nie wiem czy wróce do Polski. Tutaj jak się zarobi tygodniówkę można opłacić pokój, zrobić zakupy kupić sobie coś ładnego i jeszcze troszkę odłożyć. I to nie jest budja na resorach tylko tak po prostu jest. Kawa kosztuje 18 zł w PL w przeliczeniu jak ktoś piszę w U.K też ale tutaj się nie przlicza 18 zł to jakieś 4 gbp czyli dla Anglika 4 zł także jest różniaca przy polskich zarobkach gdzie na rękę dostaje się 1180 zł i ma się rodzinę na utrzymaniu.

    OdpowiedzUsuń