czwartek, 22 maja 2014

Spring in Paris!



Jak co roku o tej porze paryska marka Clarins, z którą mam ogromny zaszczyt współpracować, wypuszcza na rynek swoją wiosenną kolekcję kosmetyków kolorowych. Znajdują się w niej róże, bazy pod makijaż, cienie, pomadki, błyszczyki i nowa maskara. Nie mam zwyczaju pisania i recenzowania rzeczy, których nie posiadam, bądź sama nie wytestowałam dlatego w tym poście nie znajdziecie przeglądu całej kolekcji, a jedynie moje myśli na temat 3 wybranych kosmetyków. Kolekcja ta zapowiada wiosnę i wczesne promienie słońca a jej główną misją jest rozświetlenie.





Pierwszy produkt, który automatycznie przykuł moją uwagę to nowa baza pod makijaż Instant Light. Wielokrotnie wspominałam Wam jak bardzo uwielbiam rozświetlacz pod oczy o tej samej nazwie. Dlatego wiedziałam już od początku, że ten produkt również zdobędzie moje serce. Z bazami pod makijaż bywa różnie. Często ich unikamy bo wydaje nam się, że dodatkowa warstwa makijażu zapycha nam twarz. Rzeczywiście ma to miejsce w przypadku codziennego używania słynnego PHOTO READY od Smashbox czy nawet mojej ukochanej bazy POREfessional od Benefit. Dlatego, żadnej z nich nie używam każdego dnia. Tutaj natomiast sprawa wygląda trochę inaczej. Baza Instant Light jest w postaci bardzo lekkiego kremu, po nałożeniu poczułam nawilżenie i sekundowe rozświetlenie buzi. Nie wiem czemu to coś ma w nazwie minute bo wg mnie ten blask nastąpił w przeciągu kilku sekund. Baza jest lekka, ma piękny zapach i jest dość dobrze napigmentowana, co również jest rzadkością, gdyż zwykle tego typu kosmetyki znikają na naszej twarzy bez śladu koloru. Kolejnym plusem jest to, iż marka Clarins wypuściła aż 3 kolory tej bazy: 01 rose (czyli ten, który ja posiadam, do każdego rodzaju cery), 02 champagne (dla cery jasnej) i 03 peach (dla karnacji nieco ciemniejszej). Podoba mi się również pompka w opakowaniu, przez co możemy dozować sobie kosmetyk w odpowiedniej ilości. Jest to produkt wielofunkcyjny, możecie go rozprowadzić na całą twarz przed podkładem lub dodać pompkę do podkładu i wymieszać go przed nałożeniem. Również możecie użyć jej po nałożeniu podkładu (ale przed pudrem) na kości policzkowe, nos i inne partie twarzy, które chcecie rozświetlić i leciutko wklepać opuszkami palców. Tak jak wspominałam, produkt ma też właściwości pielęgnacyjne, zawiera ekstrakt z katafray, który wzmacnia naturalne mechanizmy nawilżenia w skórze, ekstrakt z białej herbaty i cykorii chronią skórę przed szkodliwym wpływem zanieczyszczeń i wolnymi rodnikami.





Druga rzecz to róż w kremie. Mam fioła na punkcie róży do policzków i jestem w stanie wydać każde pieniądze na piękny róż, natomiast bardzo trudno mi jest zainwestować w róże w kremie. Nie jestem do nich przekonana. Moje dotychczasowe doświadczenie pokazało, że ta forma kosmetyku nie jest ani trwała, ani napigmentowana. Produkt znika pod palcami a jedyne co mogę sobie narobić na twarzy tym to nieregularne plamy, które trudno potem czymkolwiek naprawić. W tym przypadku skusił mnie kolor, od dawana poszukiwałam czegoś takiego. Jest to wg mnie idealny duplikat dla Frankly Scarlet z MAC, na którego czaiłam się od dawna, tyle że w postaci kremu. Nie jest to też typowy kremowy róż, mam wrażenie, że na twarzy zamienia się on w puder. Ponownie, produkt jest bogaty w takie składniki jak woski kwiatowe, jojoba, mimoza i mój ukochany słonecznik, które chronią skórę przed odwodnieniem. Do wyboru macie 4 kolory: 01 peach, 02 candy, 03 grenadine (mój) i 04 rosewood.




Najlepsze zostawiam na deser... Istnieją czasem kosmetyki, które zapierają dech w piersiach, meteoryty Gurelain, pomadki Toma Forda czy chociażby wspomniana przeze mnie w jednym z ostatnich postów ultra cienka i piękna paletka nude z CLINIQUE. A oto kolejna perełka poszerzająca tę zaszczytną listę. Jest to produkt limitowany podwójnie, nie dość, że unikatowy wewnątrz bo spełnia funkcję, pudru, różu, bronzera i rozświetlacza to jeszcze jest wyjątkowy na zewnątrz. Opakowanie zrobione jest z nietypowego tworzywa, które mieni się na wszystkie kolory, a najpiękniej wygląda w słońcu... Uwielbiam Clarins za to, że przywiązują dużą wagę do wyglądu swoich produktów, szczególnie te limitowane puderniczki zawsze mają jakąś wyjątkową grafikę. Poniżej możecie zobaczyć dokładne zdjęcia, ale wybaczcie, że nie zrobiłam swatcha - nie jestem w stanie jeszcze zrujnować tego pięknego produktu pędzlem. Póki co patrzę na niego i podziwiam. I know I'm crazy... :)





Całą nową kolekcję Clarins Spring 2014 możecie zobaczyć i zakupić on-line TUTAJ


Ceny:
1. Instant Light Radiance Boosting Complexion Base 129 zł/30ml
2. Cream Blush 115 zł/4g
3. Opalescence Face & Blush Powder 170 zł/10g

6 komentarzy:

  1. Piękne kosmetyki,niestety mnie na nie nie stać :(

    OdpowiedzUsuń
  2. puder i róż w kremie - cuda !

    OdpowiedzUsuń
  3. nie widziałam wcześniej tych kosmetyków:) fajnie wyglądaja:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne i porządnie wykonane. Ale nie jestem w stanie tyle wydać, zwłaszcza na kolorówkę.

    OdpowiedzUsuń