piątek, 9 maja 2014

TOM FORD - lip color shine. Pink or Nude?



Luksus ma wiele twarzy i nosi wiele imion... Dla mnie od niedawna nazywa się także Tom Ford. Pomadki z nowej kolekcji już samym opakowaniem zapierają dech w piersi, a chyba nie muszę nikomu przypominać jaka ze mnie gadżeciara. To śmieszne, bo w domu i na co dzień mogę się smarować Maybelline Baby Lips - ale w torebce chcę mieć puderniczkę Estee Lauder i pomadkę Toma Forda. Moim pierwszym skojarzeniem z tymi szminkami były oczywiście Chanel Rouge Coco Shine, na które z resztą czaiłam się ładnych kilka miesięcy, ostatecznie nie kupując ani jednej. Decydującym argumentem była słaba pigmentacja Coco Shine. Nie różniły się zbytnio od swoich tańszych odpowiedników. Tutaj na szczęście mimo niesamowicie kremowej konsystencji, wręcz "pluszowej" - pigmentacja jest wspaniała. Zdecydowałam się na dwa kolorki na lato spośród 10 odcieni, boję się jednak, że na tych dwóch się nie skończy, bo niemal każdy jeden kolor jest w moim stylu... Zaryzykowałabym nawet stwierdszeniem, że mniej więcej tak wyglądałaby moja autorska kolekcja 10 pomadek gdybym kiedykolwiek takową tworzyła :D 

 
Jeden to mój typowy nude (09 Insidious), ale nie z tych blado-trupich :) raczej brzoskwiniowy i jak to mówią w UK "your lips but better". Drugi natomiast to róż/fuksja (04 Ravenous) - przecudowny!!! Można nim uzyskać bardzo delikatny "błyszczykowy" look, a także soczyste mocne usta na przykład na wieczorne wyjście. Koszt takiej pomadki to 200 zł za 3,5g - więc nie mało, ale tak jak mówiłam to już ta najwyższa półka.










Opakowanie jest czarno-złote, bardzo eleganckie. Szczelnie się zamyka więc nie ma obaw, że otworzy nam się w torebce. Kolor utrzymuje się kilka godzin na ustach, więc nie jest to pomadka długotrwała, jednak największą jej zaletą jest połysk na ustach który się utrzymuje wraz pomadką. Nie ma smaku, ani zapachu, nakłada się bardzo wygodnie, na zdjęciach powyżej nie używałam konturówki, łatwo nią obrysować usta. Cóż mogę dodać, pierwszy raz chyba poczułam, że jakaś pomadka jest warta 200 zł - a nie płacę jedynie za markę i piękne opakowanie... Całą linię pomadek Tom Ford Lip Color Shine znajdziecie w wybranych perfumeriach Douglas (Douglas House of Beauty Arkadia oraz Douglas Silesia) lub w sklepie internetowym TUTAJ





fot: Laura Ogrodowczyk, SONY

14 komentarzy:

  1. Cena powala, ale opakowania, kolory i efekt na ustach piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Myślę, że cena przesadzona, ale opakowanie i efekt zadowalający. Ja chyba jednak wolę się namachać ręką w ciągu dnia poprawiając szminkę/ błyszczyk z mniej wygórowanej półki cenowej. Jeśli ktoś ma możliwość i ochotę to miło sobie taki prezent sprawić, by poczuć się jak milion $ :) Fajnie, że pokazujesz produkty z różnych półek. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Laurko, kiedy wyniki konkursu Benefit? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana jakie użyłaś rzęsy w tych makijażach?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądasz bardzo kwitnąco Laurko! A pomadki piękne i to ich eleganckie opakowanie:) Sam luksus;)

    OdpowiedzUsuń
  6. I kto tu mnie nazywa 'gadżeciarą'? :) Ten nudziak to mój typ, jednak mam postanowienie wykończyć najpierw te kosmetyki, które mam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam te pomadkę i się jej szybko pozbyłam,poniewaz nie jest to nic specjalnego, kupuje selektywne kosmetyki i tu akurat nie widzę zadnej relacji cena-jakość, podobnie zreszta jak u Chanel,jedyne co robi wrazenie to luksusowe bardzo ładne opakowanie tej szminki jest naprawdę eleganckie i solidne natomiast jakość produktu wyjątkowo przeciętna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obie piękne, ale różowa lepsza. Cena zabójcza :O

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepięknie prezentują się na twoich ustach :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Prezentują się pięknie! Zarówno te eleganckie opakowania jak i błyszczykowe wykończenie na ustach :) Gdyby nie ta cena..

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten róż bardzo w moim stylu, może się na niego kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń