sobota, 13 września 2014

Chocolate Cookies - łatwy przepis!



Moja babcia ma takie dwie przypadłości, niemal zawsze komentuje mój wygląd (głównie kwestię kilogramów w przód i w tył, jakby miała wagę w oczach), a druga to taka, że kompletnie niedyskretnie wygłasza swoje rady. Wczoraj na przykład wpadłam do niej niezapowiedzianie wieczorem z tatą. Zrobiłam sobie ogromną kawę w ulubionym kubku. Wszystko było ok, dopóki babcia nie obserwowała mnie bacznie jak zalewam kawę mlekiem. No i po chwili nie wytrzymała i musiała jakoś nawiązać do tematu:


"Ja też tak piłam kawę z mleczkiem, a do tego ciasteczko i utyłam, a jak odstawiłam kawę z mleczkiem i te ciasteczka to od razu schudłam"
"Babciu, ale ja nigdy do kawy nie zajadam ciasteczek, po prostu żłopię kawę... tak już mam"
"No, tak, tak... ale mówiłam o sobie..."


Jasne, że mówiła o sobie, a ja jestem małą cesarzową :) Tak czy inaczej, przechodzę do rzeczy. Nie jestem fanem słodyczy, ostatnio na warsztatach E.Wedel, w których uczestniczyłam (TUTAJ) pierwszy raz od bardzo dawna jadłam słodkie rzeczy... Wracam jednak do przepisu... trochę nastrojona tymi warsztatami E.Wedel, trochę filmikiem u Tanya Burr (TUTAJ) postanowiłam dziś upiec ciasteczka. Tak jak mówiłam, nie jestem ich fanem, ale mamy dziś babski wieczór :) Jesteśmy same z Mamą bo Tata dziś rano już wyjechał do pracy, przyjedzie za chwilę Marzenka, Kasia i Ninka i stwierdziłam, że zamiast po raz setny kupować coś "do kawy" lepiej będzie zrobić coś w 100% organic & homemade :)

Ciasteczka z czekoladą piecze się z baaaaaaaaaaaardzo wielu różnych powodów i bynajmniej nie jest to wcinanie ich aż do momentu gdy mamy dość :) Podam wam 3 z nich:

1. Gdy po prostu lubicie robić coś kreatywnego, trochę się ubrudzić, trochę postać w kuchni. Pieczenie odstresowuje, a wręcz (w moim przypadku) podnosi poziom endorfin do maksimum!

2. Gdy chcecie się popisać przed rodziną i znajomymi: "Och, tak, upiekłam sama kilka ciasteczek, skosztujcie śmiało... To 5 min roboty"

3. Gdy chcecie poczuć się prawdziwą Panią Domu i sprawić by wasz dom pachniał na długo jak ciastkarnia
...

Przepis jest tak banalny, że każda z was go samodzielnie wykona. Wiem, że jest o tym filmik, ale domyślam się, że nie każdy ogląda pixi2woo i nie każdy rozumie po angielsku, dlatego postanowiłam się tu z wami nim również podzielić :)



Składniki:
200 g masła (miękkiego, temperatura pokojowa)
325 g mąki
300 g cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 jajko
200 g czekolady karmelowej lub białej (jak kto woli)
200 g czekolady mlecznej


Przepis: Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni (góra, dół bez termoobiegu). Cukier puder ucieramy z masłem (mikserem), dodajemy jajko, dalej ucieramy na jednolitą masę. Następnie dodajemy partiami mąkę (to ważne, aby nie wsypać wszystkiego na raz) dodajemy 2 łyżeczki proszku do pieczenia i wszystko dokładnie wymieszać. Jeśli ciasto jest zbyt suche, dodajcie odrobinę mleka, jeśli za mokre, podsypcie jeszcze troszkę mąki. Obie tabliczki czekolady połamcie na kawałeczki, ja łamałam tak, że każdą kostkę dzieliłam jeszcze na pół. Wszystko jeszcze raz mieszamy i z ciasta formujemy kulki (8-9 sztuk). Na blachę wykładamy papier do pieczenia i jednorazowo kładziemy 4 kulki ciasta w dużych odstępach od siebie (bo urosną!!!) - wkładamy do rozgrzanego piekarnika i trzymamy 10-11 min i ani chwili więcej! Mogą się wam wydać nie gotowe, ale mimo to wyciągajcie i zdejmijcie z blachy aby ostygły gdzieś na boku przez 20-30 min. Po upływie tego czasu możecie spróbować! Będą lekko chrupkie z zewnątrz, a w środku miękkie i wilgotne! W życiu nie jadłam lepszych ciastek, a satysfakcja z tego, że zrobiłam je sama, (a właściwie z mamą, bo to była nasza wspólna zabawa) jest nie do opisania.





Jedno ciastko, to aż za nadto słodkości więc więcej z pewnością nie zjecie, dlatego gdy wszystkie ostygną możecie je włożyć do ozdobnej puszki lub słoika i zachować na później lub obdarować kogoś kogo kochacie... Jak się pewnie domyślacie ja zaniosę jutro swoje babci... hehe..

17 komentarzy:

  1. Łaaaa też oglądałam ten filmik. Jak Tanya przełamywała te ciastka to ja nie nadążałam z przełykaniem śliny :D
    Moja babcia to akurat jest potworna, jeśli chodzi o ocenianie i obgadywanie wszystkich dookoła. Na szczęście baaardzo rzadką ją widzę. Takich toksycznych ludzi staram się unikać jak ognia :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamierzam skorzystać z przepisu bo ciasteczka wyglądają przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Laurko jesteś kwiatem kobiecości :) Babunia pewnie trochę kłopotów ze wzrokiem ma? Przepis wykorzystam

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypominają mi choc chip cookies :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. KarmeLove jest pyszna :) Buziaczki Laurko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahaha moja babcia ma to samo !!!! Babcia- najlepszy dietetyk:D
    ale ma jeszcze jeden dobry tekst, kiedy jej mówie- "Babcia nie dawaj mi ciasta, jestem za gruba", a ona "Ty chyba dziecko grubych kobiet nie widziałaś, na plaży taaaakie otyłe kobiety widziałam" Ona zawsze spędza cały maj nad morzem i pełno tam 60-70letnich kuracjuszek ...a ja...ja mam 25... także...wielkie dzięki za pocieszanie Babciu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. robię podobne,
    zapraszam do siebie., świeży wpis :)

    http://megs-88.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. babci? żeby jej du*ka urosła :3 moja babcia też jest zawsze najmądrzejsza i wygłasza swoje często irytujące mnie 'złote porady' - ale cóż :) przymykam już oko i śmieję się z tego w duchu hihi :D
    a ciastka już jutro razem z serniczkiem wiedeńskim na niedzielkę <3

    OdpowiedzUsuń
  9. ciasteczko zawsze dobrze mieć jedno pod ręką. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Spokojnie moja babcia też tak ma tylko w stosunku do mojej siostry :*

    OdpowiedzUsuń
  11. wyglądają pysznie! ja niestety nie mam kompletnie daru do niczego co związane z kuchnią, więc wolę nie ryzykować!

    OdpowiedzUsuń
  12. Smacznie wyglądają :) warto wypróbować przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli smakują tak jak te kupne ze Starbunia i brytyjskich supermarketów, to robię dzisiaj!!!

    OdpowiedzUsuń