poniedziałek, 6 października 2014

Jesienne nowości od CLINIQUE




Gdy nadchodzi jesień wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To tak jakby z ukazaniem się słynnego September Issue VOGUE inne barwy były zakazane. Teraz tylko jesień, kolory wina, butelkowa zieleń, przytulne beże i brązy. A tu taka niespodzianka od CLINIQUE kolorowo, owocowo i smakowicie. Gdy otrzymałam tę przesyłkę, a w środku znalazłam Jelly Beans to miałam takiego banana na twarzy, że hej! Nie dlatego, że je lubię, wręcz przeciwnie, to nie ja lecz mój były chłopak był ich mega fanem i w naszym domu stał zawsze litrowy słój jak w cukierni wypełniony Jelly Beans. Ale ucieszyłam się, bo mogłam je wykorzystać do zdjęć. Mam nadzieję, że moja aranżacja wam się podoba. 

 
Pamiętacie jak pisałam o Chubby Stick od CLINIQUE (tutaj). Do tej pory jestem zachwycona, szczególnie 01 Curviest Caramel jest u mnie non stop w ruchu i zawsze, ale to zawsze zbiera komplementy. Dziś mam dla was kilka jesiennych nowości od CLINIQUE. Po pierwsze, wreszcie ukazały się w Polsce Chubby Stick do policzków, czekałam na nie z niecierpliwością. Mój jest w kolorze 02 Robust Rhubarb, ale dostępne są jeszcze Amp'd Up Apple, Plumped Up Peony i Roly Poly Rosy. Mój jest brzoskwiniowo-coralowy i bardzo przypomina mi inny róż, o którym już mówiłam w filmikach, a mianowicie Peach Pop (taki z kwiatkiem). Fakt, że róż jest w kredce nieco przeraża z początku, ale okazuje się on być tak kremowy, że z łatwością go rozcieramy na policzkach. Kiedyś nie znosiłam kosmetyków w kremie, ale odkąd używam podkładu NARS Sheer Glow, zdecydowanie częściej sięgam po taki naturalny "glowy look". A może po prostu chcę sobie odjąć lat... hehe :)

Wracając do Chubby Stick'ów. Jak wiecie są już ich dwie wersje: oryginalna Chubby Stick Moisturizing Lip Colour Balm, wersja silnie nawilżająca Chubby Stick Intense Moisturizing Lip Colour Balm (o której post przygotowałam tutaj), a teraz doszła trzecia wersja NOWOŚĆ Chubby Stick Baby Tint Moisturizing Lip Colour Balm. Wow, sporo tego, ale za to ile kolorów! Obecnie testuję Flowering Freesia i Poppin Poppy. Mi najbardziej podoba się ten intensywny fiolecik :D Te kredki mają za zadanie nawilżać usta więc możemy sięgać po nie w ciągu dnia za każdym razem, gdy nasze usta tego potrzebują. Zawierają vit C, masło shea, masło z nasion mango i olejek jojoba.

Nie zgodzę się natomiast z opinią w Internecie osób, które twierdzą że to są bezbarwne balsamy, tak mogą mówić jedynie osoby, które testowały produkty wyłącznie na rękach lub wcale. Cały sekret polega na tym, że nowoczesna formuła tych pomadek sprawia, że dopełniają naturalną barwę warg każdej z nas i prezentują się inaczej na każdej użytkowniczce. Nałożony na usta balsam wydziela odpowiednią dozę koloru idealnie dostosowaną do potrzeb naszych ust. Cena jest identyczna jak w przypadku pozostałych "siostrzanych" kredek czyli 79 zł, możecie je zamówić na clinique.com.pl lub w perfumeriach SEPHORA i ON-LINE

Ostatnia rzecz jaką mam przyjemność testować to nowy kompaktowy podkład w pudrze. Anti-Blemish Solutions Powder Makeup, kontroluje poziom produkcji łoju w ciągu dnia, ale nie dokłada nam tony makijażu, a jedynie delikatną warstewkę, która natychmiast niweluje błyszczenie się strefy T. Wg producenta lekka konsystencja podkładu jest wynikiem procesu mikronizacji, polegającego na produkcji udoskonalonego, gładszego pudru pozostawiającego na skórze uczucie komfortu. Trwały podkład w pudrze tworzy tuż po nałożeniu ultragładki, nieskazitelny efekt i błyskawicznie wyrównuje koloryt cery.

Zalety:
1. wodoodporny
2. odporny na pot
3. nie pozostawia smug
4. utrzymuje się przez cały dzień

I teraz tak, podkład, który otrzymałam do testów był dla mnie zdecydowanie za ciemny, ale możecie mi wierzyć na słowo, że nigdy, przenigdy nie wstawiłabym tu recenzji czegoś czego nie wypróbowałam dokładnie na sobie, więc mimo nieodpowiedniego koloru nosiłam go kilka dni "po domu". W weekend jednak poszłam na całość gdyż postanowiłam użyć go podczas porannego makijażu szykując się na uczelnię. Wyglądałam lekko jak z St. Tropez ale miałam wreszcie doskonałą okazję sprawdzić jak zachowa się w AKCJI. Malowałam się o 5:00 rano, na dworze padał deszcz, a ja szłam bez parasolki (cała ja) potem wiele godzin w szkole, aż wróciłam o 17:00 do domu i jest teraz 22:33, a mój makijaż jak nietknięty. Aaaa! zapomniałam, że jeszcze zaliczyłam mały trening aby się spocić (fuj). Kochane! możecie wyobrazić sobie moje zaskoczenie??? Takiego produkty, jak żyję nie widziałam. Spełnia wszystkie warunki, o których mowa powyżej i jestem mega sfrustrowana, że to nie mój odcień. Ale pędzę do SEPHORY dobrać sobie odpowiedni kolor i od tej pory to MOJA TAJNA BROŃ (chociaż chcę mi się śpiewać "tajna misja..." moja i Jacka ulubiona piosenka)

Wszystkie produkty przetestowane alergologicznie. W 100% bezzapachowe.



tak jak wspomniałam kolorów Chubby Stick nie widać na dłoni, ale świetnie prezentuje się tu intensywny roż do policzków :D





fot: Ja/SONY

8 komentarzy:

  1. Rewelacyjny tekst ;-) najbardziej zainteresował mnie podkład - ciekawe czy mają w tonacji do bardzoooo jasnej karnacji ? Pozdrawiam Lauro <3

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne zrobiłaś zdjęcia, brawo.
    kosmetyki clinique są wciąż na mojej liście do kupienia.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie zrobione zdjęcia! uwielbiam takie oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opis podkładu zachęcający, to prawda.
    Zdjęcia bardzo ładne, profesjonalne...ale mnie zaintrygowały te kapsułki (?) drażetki (?)... Co to??

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa nowego podkładu w pudrze Anti-Blemish. Używam podkład Anti-Blemish w wersji płynnej i jestem mega zadowolona. Od teraz Anti-Blemish Solutions Powder Makeup jest na mojej liście zakupów;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym wypróbować ten Chubby Stick, który ma się dopasować do naturalnego odcienia ust ciekawa jestem co by wyszło :D

    OdpowiedzUsuń