czwartek, 13 listopada 2014

Dworek Longbourn - Jo Baker



Zastanawialiście się kiedyś jak żyło się kobietom w XIX wieku? Te piękne suknie, dodatki, powozy z końmi, służba na każde zawołanie. Wieczne bale i przyjęcia... Taki obrazek widzimy w większości filmów na ten temat. Ja jednak, odkąd pamiętam, zawsze dopytywałam się o rzeczy jakie nie były pokazane. Mnie interesowało jak one funkcjonowały skoro wówczas nie było dezodorantów, telefonów komórkowych, maszynek do golenia, wygodnych toalet ani tym bardziej tamponów O.B. To co widzimy na ekranie to tylko ta ładna strona medalu, ale jak powszechnie wiadomo każdy medal ma je dwie. I właśnie o tym jest ta książka. Szczera do bólu, momentami surowa i bezlitosna, dosłowna i prawdziwa.




Chyba każdy oglądał lub czytał Dumę i uprzedzenie. Chociażby tę piękną, kinową wersję z Keirą Knightley i przystojnym Matthew Macfadyen'em w rolach głównych. Postaci tej historii są tak intrygujące, że nie można oderwać oczu od ekranu. Wszystko dzieje się tak szybko, wątki się na siebie nakładają, historia nas wciąga, a bohaterowie są wyraziści do tego stopnia, że niemal nie dostrzegamy tła tej historii. A tło tworzy służba, obecna zawsze do dyspozycji, sprawująca bardzo ważne funkcje, znająca wszelkie rodzinne tajemnice. Jak to ujęła Jo Baker, autorka książki Dworek Longbourn, "... służba przenika Dumę i uprzedzenie niczym duchy, istnieją jedynie by służyć rodzinie".

W powieści Dworek Longbourn role się odwracają. Te "duchy" tworzą zupełnie nową opowieść, chociaż historia pozostaje ta sama. To tak jakbyśmy podglądali backstage z Dumy i uprzedzenia. Jakże mylne jest założenie, że za zamkniętymi drzwiami kuchni, w pokojach dla służby, w stajni czy na podwórzu nie dzieje się nic ciekawego. Specjalnie, zanim zaczęłam czytać tę książkę obejrzałam jeszcze raz film aby sprawdzić jak się mają ku sobie te dwie wersje tej samej historii. Teraz muszę przyznać, bez cienia wątpliwości, że Dworek Longbourn jest powieścią niesamowitą, interesującą w każdym calu, a problemy głównych bohaterów nie są mniej ważne niż panienek z rodziny Benettów. Mało tego, zaryzykuję i pokuszę się o stwierdzenie, że rozterki i dramaty bohaterek Dumy i uprzedzenia są wręcz śmieszne i trywialne w porównaniu z tym, z czym zmagają się Sara, James czy Pani Hill.

Książka otworzyła we mnie swego rodzaju wachlarz różnorodnych uczuć. Nie raz pociekły mi łzy, poczułam złość, bezsilność i obrzydzenie. Wielokrotnie jednak uśmiechałam się czytając zabawne dialogi, kibicując bohaterom, odpływałam czytając niesamowicie realne opisy przyrody. Słyszałam odgłos szeleszczących jesiennych liści, widziałam jagody oskubywane przez ptaki i mokłam wraz z Sarą na siarczystym deszczu. Bohaterowie nie wiedzą co to tabu, więc niejednokrotnie wytrzeszczałam oczy zapoznając się z tajnikami pracy służby. Już niemal od początku czuć jakąś większą tajemnicę wiszącą nad tą historią, a może to ja jestem już takim sprytnym czytelnikiem, w każdym razie książka odpowiada nam na wszelkie pytania, odkrywa wszystkie karty i najprościej rzecz ujmując zaspokaja naszą ciekawość do końca...

Prawie 400 stron pochłonęłam w miniony weekend. Książkę czyta się jednym tchem i niechętnie odkłada się ją pod poduszkę. Tak się złożyło, że czytałam ją będąc w Pałacyku w Pacółtowie, który do złudzenia przypominał dworki i pałace opisywane w powieści. Dzięki uprzejmości Pani z recepcji mogłam zwiedzić zarówno część pałacową, jak i oficynę, sale bankietowe, kuchnię i piwnice, poddasze i inne pokoje. To wszystko sprawiło, że jeszcze bardziej poczułam więź z bohaterami. Przepych, bogactwo, czystość w każdym kącie i serwowane kolacje i śniadanie wręcz mnie przygniatały. To przepiękny pałac i każdemu polecam zatrzymać się tam choćby na jedną noc, ale ja widziałam tam Panią Hill krzątającą się w kuchni, Sarę i Poly myjące podłogi zimną herbatą i Jamesa czeszącego piękne konie. Coś we mnie pękło i zmieniło się na zawsze. W psychologii nazywamy to patrzeniem/myśleniem "outside the box" - tak właśnie jest w przypadku tej historii. Nie przyjmuj wyłącznie tego co masz podane na tacy, co stanowi ładny efekt końcowy, ale proszę pamiętaj, że za wszystkim kryje się jakaś druga historia, człowiek, czyjeś dłonie, czyjeś nieprzespane noce. I w ten oto sposób powieść opisująca wydarzenia z dziewiętnastowiecznej Anglii staje się niezwykle współczesna, niesamowicie adekwatna do wszystkiego z czym mamy do czynienia na co dzień. Śmiało stwierdzam, że to chyba najlepsza powieść jaką w tym roku czytałam i wiem, że jeszcze długo o niej nie zapomnę...

Tradycyjnie mam dla was zdjęcia, bo książka po prostu idealnie wpasowała się w scenerię Pałacu, w którym nocowałam. Jest coś takiego w tej okładce, że chce się na nią patrzeć. W biblioteczce w dworku znalazłam nawet oryginalną angielską wersję Jane Austin z jej opowiadaniami. Myślicie, że wpadła mi w ręce tak przypadkiem? Nie sądzę... To wszystko składało się mimowolnie w jedną całość, niewiarygodny zbieg okoliczności. Dodatkowo przygotowałam dla was również moje ulubione cytaty, wyciągnięte subtelnie ze stron powieści tak aby niczego zanadto nie zdradzić. Więcej informacji na temat tej książki znajdziecie TUTAJ, możecie ją również kupić na stronie wydawnictwa Czwarta Strona w cenie 36,90 zł i skorzystać z darmowej wysyłki. 

"W lesie opadłe liście szeleściły pod stópkami jeża"



"Nikt nie powinien zajmować się ludzkimi brudami"



"(...) gdziekolwiek człowiek się znajduje, ma nad sobą niebo. 

Gdziekolwiek się znajdzie, Bóg nad nim czuwa i patrzy mu w serce" .



"W mgnieniu oka wszystko może się diametralnie zmienić tylko dlatego, że ktoś okaże ci serce"







"Sara miała przed sobą jeszcze wiele lat życia ze złamanymi skrzydłami"




"Ale czym jest życie, jeśli nie nieustanną zmianą"



"Życie, jak z czasem zrozumiała pani Hill , to próba wytrwałości, w której wszyscy ostatecznie przegrywają" 





"(...) takie rzeczy nie uśmiercały, wbrew temu co lubią powtarzać pisarze i poeci. Może mu się to nie spodoba, może nawet bardzo. Może poczuje w piersi ukłucie podobne do strachu. Ale to go nie zabije, doskonale zdawał sobie z tego sprawę".




"W tym zamęcie uczuć, nie mogąc dać odpoczynku skołatanym myślom, zaczęła iść dalej"



"Nici dryfujące samotnie czasami po prostu splatają się ze sobą i nie potrzebują do tego wrzeciona czy kądzieli: kiedy znajdą się blisko, łączą się siłą własnego skrętu. A siła ta potrafi zwinąć powstały w ten sposób sznurek, tworząc motek i wracając do miejsca, w którym wszystko się zaczęło"

72 komentarze:

  1. Kupiłam książkę kilka dni temu zaczęłam już czytać i nie mogę się oderwać :) I ma piękną okładkę może to głupie ale zawsze na to zwracam uwagę :) Piękne zdjęcia Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takiej recenzji nie pozostaje nic innego, jak sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. ''Chyba kazdy ogladal lub zytal ''Dume i uprzedzenie''. Co za glupota?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu głupota? To klasyka powieści, powszechnie znana pozycja...

      Usuń
  4. Jestem pod wielkim wrażeniem, co za sesja! I może Cię zaskoczę, ale ja nie czytałam Dumy i uprzedzenia, ponieważ po kilkunastu pierwszych stronach miałam dość... A na film przyjdzie czas ;) Mimo to, Dworek mam i wiążę z nim wielkie nadzieje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja ostatnio cierpię na brak dobrej literatury , chętnie po nią sięgnę.Piękna recenzja, piękna sesja.

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG!!! Zdjęcia są po prostu ooodzjazdowe. Rzeczywiście, po takiej recenzji i serii zdjęć koniecznie muszę ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma nic lepszego niż dobra książka w tak ponurą, jesienną pogodę jak dziś...
    Nie pozostaje nic innego jak wstąpić do empika.!

    OdpowiedzUsuń
  8. zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki - recenzja idealna, już powiedziałam nawet mężowi że wiem co bym chciała otrzymać.
    Teraz jak jestem w ciąży mam dużo czasu by czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia są cudowne :) a co do samej książki, koniecznie muszę ją kupić i przeczytać. Dumę i uprzedzenie uwielbiam, więc po takiej recenzji jestem pewna, że ta pozycja trafi do mnie jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piekna recenzja, swietne zdjecia.
    W Tobie podoba mi sie to, ze za cokolwiek sie nie wezmiesz- robisz to cala soba 💜
    Przenosisz nas w swiat tak piekny i inny niz nasz.....
    Gdy tylko oderwe sie od podrecznikow akademickich na pewno przeczytam 📕

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne zdjęcia, Lauro :) Po takiej recenzji i sesji zostałam niesamowicie zachęcona za zakupu tej książki. Będzie dobrą lekturą na jesienne wieczory.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię u Ciebie, te recenzje książek. :) Kiedy nie wiem co wybrać w bibliotece sugeruję się tym, co ty mi podpowiadasz :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Potwierdzam, zdjęcia do tego postu są rewelacyjne, ale to pewnie wiesz w końcu same je robiłaś :D Książkę dopiszę do listu który piszę w tym roku do Św. Mikołaja :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dobrze, że ludzie w dzisiejszych czasach czytają książki! To aż miło popatrzyć, posłuchać i poczytać recenczje, zapowiedzi książek! A do tego tak piękne zdjęcia. Po Twoim wpisie Laura, mam ochotę sięgnąć po tę książkę. Najpierw sprawdzę w pobliskich bibliotekach czy jest, a jak nie będzie to może sprawię ją sobie jako prezent mikołajkowy :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie będę oryginalna ale zdjęcia są naprawdę cudowne i ta sceneria rewelacyjne pasuje do historii z książki. Dumę i uprzedzenie czytałam i oglądałam teraz czas na "Dworek.." może faktycznie trzeba napisać do Mikołaja:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Książkę zapewne dopiszę do długiej już listy .."do przeczytania". Mój profesor na studiach zawsze mawiał,że "inteligentny człowiek powinien przeczytać lub postarać się przeczytać przynajmniej jedną książkę tygodniowo...i wcale nie musi to być encyklopedia". Mimo,iż od zawsze bardzo lubiłam relaksować się z jakimś opasłym tomiskiem (a im więcej stron -tym lepiej...)to choć minęło już kilka dobrych lat od opuszczenia uczelni - wzięłam sobie do serca słowa nauczyciela i codziennie kradnę chwile na czytanie ( nawet w autobusie czy czekając w kolejce :) ) Polecam wszystkim jako znakomitą formę oderwania się od rzeczywistości...jak i pewną formę samokształcenia (choćby zwiększenie zasobu słownictwa ;)) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. już wiem co chcę na gwiazdkę. Kocham takie książki. Jestem po fililogii angielskiej i takie klimaty sa mi bardzo bliskie, dzięki wspaniałemu wykładowcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli można wiedzieć to gdzie studiowałas filologię i czy było ciężko? Pozdrawiam

      Usuń
  18. Ale mnie nakręciłaś na tą książkę. Mam nadzieje że niebawem dorwe ją...

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzieńdoberek w ten śnieżny dzień :) Po przeczytaniu recenzji, tytuł książki mam zapisany na kartce, mając nadzieję, że kiedyś uda mi się ją przeczytać ;) Może właśnie w któryś zimowy wieczór :)
    Dzisiaj już śnieg troszkę stopniał, ale wczoraj jak tylko zrobiło się bielutko, nie zastanawiałyśmy się długo ze współlokatorką tylko założyłyśmy odpowiednie butki i kurtki i wyszłyśmy na spacer! To nic, że było kilkanaście minut po północy :) Było warto! Niektórzy opuścili swoje pokoje w akademiku i rozpoczęli bitwę na śnieżki :) Piękny widok! I nikomu nie było zimno :) Bo jaki jest sposób na chłód i zimno? Gorące serca i przyjaciele wokół nas - wtedy świat od razu nabiera barw i nawet najgorsze śniegi nam nie groźne! Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdzies mi uciekl komentarz ktory napisalam i chyba nie wyslalo ;) Sliczne zdjecia , a jezeli taka recenzja to napewno warta zarwania kilku wieczorow. My z synkiem w dlugie wieczory lubimy ogladac bajki i czytac ksiazki ale dla dzieci poniewaz synek 3.12 ma 2 latka. Pozdrawiamy Kasia z Sebusiem

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojejkuuuu uwielbiam 'dumę i uprzedzenie'. Ekranizację z Keirą przed narodzeniem mojej córeczki oglądałam nałogowo :) Teraz wieczory mijają mi bardzo szybko. Od 3 miesięcy (tyle ma maleństwo) bardzo rzadko znajduję czas dla siebie. Wieczory spędzam na machaniu grzechotkami, gaworzeniu, przytulaniu mojej dzidzi ;), a jak pójdzie spać to kąpiel, sprzątanie i ogarnianie tego czego nie udało mi się wcześniej zrobić. Ona jest największym cudem i każdy nowy dzień i wieczór jest odkrywaniem czegoś zupełnie innego, nowego. Jestem najszczęśliwsza na świecie a w tym roku zimowe wieczory będą inne niż wszystkie. Jakby do nich doszła książka i przy okazji czekolada gorąca byłoby wspaniale ;) pozdrawiam ciepło!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Długie wieczory spędzam najczęściej z kubkiem ciepłej owocowej herbaty, koniecznie w towarzystwie ulubionej jesiennej świecy, najczęściej przed komputerem oglądając You Tuba, jakiś film lub przeglądając modowo-ubraniowe stronki :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak sobie radzę z długimi wieczorami?
    Zwykle wracam wtedy z uczelni :) więc przyrządzam sobie coś dobrego i aromatycznego do jedzenia, coś co lubię! Następnie zaparzam ulubioną herbatę, dodaję domowy sok malinowy, goździki, cynamon i pomarańczę :) Biorę ciepły prysznic, ubieram ciepłe skarpety i włączam lampki choinkowe na parapecie :) Zanurzam się w lekturę ciekawej książki lub nadrabiam zaległości w oglądaniu youtuberów ;) Taki wieczór nie obejdzie się bez pogaduch z przyjaciółką, zawsze się duużo śmiejemy :) A to poprawia humor! :)
    Pozdrawiam z Krakowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Długie, chłodne wieczory są niewątpliwie trudnym dla mnie czasem. Tak strasznie brakuje mi Słońca oraz tej energii od niego płynącej. Jednak i ten trudny okres w ciągu roku trzeba jakoś przetrwać, a mam na to wiele sposobów!

    Jestem miłośniczką książek (i nie piszę tego na potrzeby konkursu), dlatego też uwielbiam zatopić się w jej cudownym wnętrzu, zapoznać się z nowymi bohaterami, którzy już za moment stają się moimi przyjaciółmi, z którymi tak trudno jest mi się rozstać gdy kończy się książka.

    Uwielbiam rozsiąść się w fotelu, opatulona kocem, z kubkiem ulubionej herbaty w ręku i czymś słodkim do zjedzeni i obejrzeć jakiś ciekawy film, najlepiej komedię lub jakieś romansidło.

    Wczoraj umiliłam sobie wieczór poprzez przystrajanie pokoju w świąteczne ozdoby, bo w końcu już tylko 29 dni dzieli nas od Wigilii, a ja już teraz chciałam poczuć ten magiczny czas.

    Ostatnio również namiętnie poszukuję w Internecie inspiracji związanych z aranżacją pokoju w stylu prowansalskim. To pochłania mnie bez reszty! I potrafię spędzić nad tymi poszukiwaniami nawet kilka godzin.

    Również przeglądanie świątecznych obrazków pochłania mnie całkowicie, po prostu kocham święta, a kiedy jak nie też się nimi cieszyć? W końcu to oczekiwanie jest w nich najpiękniejsze!

    Jakiś czas temu moim umilaczem tych długich wieczorów stała się gra... The Sims 4! Bo przecież każdy z nas ma w sobie coś z dziecka, prawda? ;)

    Również aromatyczne, gorące kąpiele sprawdzają się idealnie na chłodne, ponure wieczory :)

    Na prawdę ten ciężki czas można spędzić niezwykle przyjemnie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. W chłodne zimowe wieczory lubię pobyć sama ze sobą, wbrew temu że kocham towarzystwo jednak człowiek czasami potrzebuje swojej obecności. Wtedy zapalam swieczki, wyciągam wielką czekoladę, lampka wina lub grzanca i robię sobie rachunek sumienia ze swojego dotychczasowego życia... Przebywam ze swoimi myślami. Jeśli mi coś ciąży na sercu, próbuje to w jakiś sposób zrozumieć, poradzić sobie z tym. Często zdarza mi się płakać. Ale po takich wieczorach czuje się oczyszczona, kiedy wyplacze te łzy, które we mnie zalegają.. To bardzo pomaga. Myślę, że nie każdy potrafi siedzieć w samotności i radzić sobie z tym, co za dnia nie wydaje się aż tak ogromne, a na sile przybiera wraz z zajściem słońca.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak sobie radzę z długimi wieczorami?
    Zwykle wracam wtedy z uczelni :) więc robię sobie coś pysznego do jedzenia, coś co lubię. Następnie zaparzam ulubioną herbatę i dodaję do niej domowy sok malinowy, goździki, cynamon i pomarańczę :) Biorę ciepły prysznic, ubieram ciepły szlafrok i zapalam lampki choinkowe na parapecie :) Zanurzam się w lekturę ciekawej książki lub nadrabiam zaległości w oglądaniu youtuberów! :)
    Taki wieczór kończy się pogaduchami z najlepszą przyjaciółką! A śmiechu przy tym bardzo duużo! :)
    Pozdrawiam cieplutko z Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  27. 2014 rok był dla mnie bardzo ciężkim rokiem, a z tego co czytałam na Twoim blogu u Ciebie też nie było idealnie.. Dla mnie odskocznią od wszystkich problemów i zmartwień jest czytanie książek. Przez cały rok - w każdej wolnej chwili, ale to właśnie jesiennie i zimowe wieczory sprawiają, że czytane przeze mnie książki są jeszcze bardziej magiczne. Książka jest dla mnie lekarstwem na wszystko, na złamane serce (bo romantyczne powieści o prawdziwej miłości dodają otuchy i wiary w to, że prawdziwa miłość istnieje), na chwile zwątpienia (bo dostrzeżenie w autobiografii, że inni też nie mieli lekko, dodaje sił), ale też na nudę, na chwilę relaksu z kubkiem herbaty albo gorącej czekolady. Czas, w którym czytamy nigdy nie jest czasem zmarnowanym, a u mnie żaden wieczór się nie marnuje, dlatego książką o której piszesz idealnie wpasowałaby się w moje ulubione zajęcie - czytanie. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę i Tobie i sobie, żeby rok 2015 był dla Nas o wiele łaskawszy, a życie codziennie było lepsze, niż najpiękniejsza historia z ulubionej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nigdy nie lubiłam długich jesienno-zimowych wieczorów, zmieniło sie to gdy odkryłam gorąca czekoladę od Marks and Spancer, świecę Bath and Body Works Mahogany Teakwood i najważniejsze odkryłam pewnego mężczyznę który codziennie grzeje moje zmarznięte stopy :) teraz chyba do pełni szczęścia brakuje mi wlasnie tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesienno/zimowe wieczory najchętniej spędzam na siłowni i ukochanej ZUMBIE:) nic tak nie nastraja na resztę dnia jak trening i endorfiny które się po nim uwalniają:) Na zubmie mam wspaniałe dziewczyny z którymi zawsze jest mnóstwo śmiechu i zabawy ale też każda motywuje do dawania z siebie 150% :) po takim wysiłku nic nie smakuje lepiej niż kolacja z ukochanym po ciepłym i odprężającym prysznicu :) Choć na drugi dzień często mam zakwasy to wiem że warto i jest to moje uzależnienie na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  30. "W lesie opadłe liście szeleściły pod stópkami jeża" po ty6m cytacie zakochałam się w książce. Można po kilku słowach? Można!
    Po tym jednym cytacie wiem, że atmosfera, którą tworzy autor jest MAGICZNA!

    Długie mroźne wieczory?
    Jeżeli pada śnieg to obowiązkowo spacer tak jak wczoraj! Potem herbata ( najlepiej zielona EUFORIA SMAKU ze sklepu "Czas na herbatę" z kardamonem, gruszką i pieprzem) do tego zapach Soft Blanket lub Season of Peace.

    OdpowiedzUsuń
  31. Duuży kubek herbaty z cytryną lub imbirem, dobry film lub ciekawa książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak radze sobie z jesiennymi wieczorami? Dotychczas spedzalam je z ksiazka, klimatyczna swieca i kubkiem aromatycznej herbaty - z mlekiem, cos o tym Wiesz.. ;) jednak z tych trzech rzeczy ostatnio zostala mi tylko herbata.. Mam juz swoj "umilacz" wszystkich wieczorow i porankow! Moja córcie, ktora pojawiła sie w Naszym zyciu w lutym. Najkochanszy, najpiekniejszy umilacz ever!! :):) ps.juz nie moge sie doczekac, az kiedys razem z nia usiade z kubkiem aromatycznej herbaty i powspominam te wszystkie wieczory.. a poki co ciesze sie nimi jak mogę! ♡

    OdpowiedzUsuń
  33. Długie,chłodne wieczory to teraźniejszość i niedaleka przyszłość a ja o takiej porze zaszywam się pod kołderką,w szlafroczku i ciepłymi skarpeciochami,nakładam maseczkę,włączam jakąś nutkę,zapalam świeczki,kominek i przenoszę się w inny wymiar,zależy od humoru jaki wosk użyję ale przeważnie jest to coś kwiatowego,delikatnego,bądź ciężkiego lub już teraz świątecznego.Do pokoju zabieram ze sobą kubek gorącej herbaty,grzańca,kakao lub też kieliszek winka,który sączę przez pół wieczoru.Otwieram książkę i żyje tylko tym o czym czytam(aktualnie felietony Reginy Brett ,,Bóg nigdy nie mruga,, 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu,którą serdecznie polecam).Zdarza się,że włączam youtube i nadrabiam zaległości modowo,urodowe albo dekoratorskie. Przy okazji obejrzę jakiś folder ze zdjęciami,który przywołuje wspomnienia np.z wakacji,więc zaraz sięgam wzrokiem na półkę z albumami i wertuję zdjecie po zdjęciu,album po albumie.Bardzo często też dzwonię do mojej przyjaciółki i gadamy ze sobą pół nocy,po czym przypominam sobię,że już dawno powinnam zmyć maseczkę,która skamieniala mi na twarzy i położyć się spać,bo rano będe nieprzytomna:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciepłe skarpety, gruby kocyk,smaczna herbata i ...zeszyt, żeby zapisywać wszystkie pomysły na spędzanie letnich dni, organizowanie wakacji i spisywanie wszystkich planów na cieplejsze miesiące po to tylko żeby szybko minął ten zimowy czas
    :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Długie, jesienne wieczory zaczynam od gorącej kąpieli w wannie z dobrym filmem puszczanym na laptopie i maseczką na twarzy. Następnie biorę jakieś smakołyki, robię herbatkę ,zapalam świeczkę i wskakuję do ciepłego łóżeczka, a tam jedząc moje smakołyki i popijając herbatę zatapiam się w świat książki, którą właśnie czytam. Uwielbiam takie wieczory ,w szczególności, gdy za oknem jest strasznie zimno.

    OdpowiedzUsuń
  36. Długie jesienne wieczory ? Tak jak większość: gorąca herbatka,kocyk i fotel. Ostatnio wieczory umilał mi jeden z moim ulubionych seriali z dzieciństwa czyli "Miodowe Lata". Oglądałam z przyjemnością do momentu gdy mój chłopak powiedział "Kochanie Ty to czasami jesteś jak TA DANKA !" :D
    Książka była by super rozwiązaniem - mogłabym się relaksować nie zważając na docinki mojego "Norka" :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem w okresie, gdzie przygotowuje się do ślubu, więc teraz najlepszym sposobem na radzenie sobie z jesienno-zimowymi wieczorami jest zrobienie sobie mojej ulubionej herbaty ( Lipton - Tropical fruit ), położeniem się do łóżka i szukaniem swojej wymarzonej sukni ślubnej. Innym zajęciem jest też szukanie jakiś ślubnych inspiracji, czyli zaproszenia, wygląd sali, kościoła czy kroju welonu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Na długie jesienne wieczory najlepsza jest gorąca zielona herbata, ciepły, pluszowy i miękki koc i obowiązkowo jakiś fajny otulający zapach wosku lub świeczki. Do tego dużo przytulania i całusów z moim małym synkiem, które jest najlepszym sposobem na na świetną zabawę nawet w te zimne wieczory :) mimo że człowiekowi wydaje się że nic mu się nie chce, to jak taki szkrab wczołga się pod koc to robi się o wiele cieplej, przytulniej i weselej. Może dla niektórych to nudne, ale nie zamieniłabym takich chwil na nic innego :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Super recenzja, aż chce się przeczytać książkę :) a co do wieczorów to pewnie nie będę oryginalna, ale dla mnie sposób na spędzanie wieczorów jesienno/ zimowych to usiąść sobie z kubkiem herbaty pod kocykiem i przeczytać dobrą książkę bądź obejrzeć dobry film. Takich wieczorów nie wyobrażam sobie bez spędzania w gronie rodzinnym albo z facetem. Dom rodzinny zawsze gwarantuje ciepło i od razu zapominasz jak zimno jest za oknem, a i przy okazji masz z tego wiele radości i nigdy się nie nudzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Kiedy za oknem robi się ciemno a mam wszystkie pilne sprawy ogarnięte, wtedy robię sobie duży kubek herbaty z miodem i przygotowuję miseczkę suszonych jabłek i bananów domowej roboty, zasiadam przed komputerem i oglądam filmy Laury; jeśli Laura nie nagrała nic to oglądam mój serial, ale są też takie wieczory, kiedy biorę do ręki książkę i zaczynam czytać, a po chwili przestaję to robić,bo zaczynam sobie wizualizować jak to będzie jak już pojawi się na świecie moje Maleństwo, i tak leżę albo siedzę i oczyma wyobraźni widzę tę moją Kruszynkę wtuloną w moje ramiona i odliczam dni do tych chwil, a zostało ich niewiele...

    OdpowiedzUsuń
  41. Kubek gorącej czekolady, serial i koc. A następnie looooody ( to co że jest zimno, uwielbiam ) <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Jesienno/zimowe wieczory spędzam w domku przy kaloryferku z kubkiem gorącej herbaty. Albo spędzam je z narzeczonym przy zapalonych świeczkach oglądając swoje ulubione programy. Pozdrawiam cieplutko Lauro :*

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  44. Hmmm długie jesienne wieczory,jak sobie z nimi radzę?problem w tym,że właśnie słabo sobie z nimi nie radzę,mąż wyjechał,a ja miejsca sobie znależć nie mogę,wieczory są strasznie długie, dłuży się niemiłosiernie ;) choć pracy w domu jest dużo nic mi się robić nie chce ;) eh chyba mnie jesienna depresja dopadła ;) ale oczywiście jakoś staram sobie te długie wieczory umilić,wtedy zazwyczaj oglądam youtube,jakiś film w tv,gorąca herbatka,no i dobra książka.No i najważniejsze to zabawa z moim 6-letnim synem,gdy pochłonie nas jakaś zabawa to ani się obejrzę a już wieczór mija,Mój promyczek daje mi siłę,żeby przetrwać te jesienne długie wieczory <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Na chłodne wieczory mam trzy sposoby na spędzenie tego czasu:
    1) Uczta dla ciała. Małe spa w wannie z odrobiną olejku lawendowego oraz ulubionym produktami do kąpieli. Po uczcie dla ciała czas na ulubiony balsam do ciała oraz maseczkę do twarzy. Małe domowe spa daje wiele relaksu i przyjemności.
    2) Dobry film z mamą. Nic tak nie relaksuje jak włączenie dobrego filmu, do tego jakieś przekąski i mile spędzony czas z mamą. Zawsze po takim seansie kinowym można pogadać o filmie i powiedzieć swoje uwagi. Po prostu czas dla matki i córki ;)
    3) Ostatnie. Ulubiona piżama lub dres, wskoczenie do łóżka pod ciepłą kołdrę z przepyszną herbatą lub kakao i dobra książka. To jest to!

    OdpowiedzUsuń
  46. W długie jesienne wieczory dopada mnie chandra. Lekarstwem jest muzyka i dobre książki, które właściwie "pochłaniam". Córka się ze mnie śmieje, że za szybko czytam. Zakładam domowe ponczo, biorę kubek dobrej herbaty lub czekolady na gorąco zasiadam w fotelu i czytam....do ostatniej strony czasem całą noc. Uwielbiam też w takie zimne jesienne wieczory odpocząć w łazience - zapalić świecę, i oddać się przyjemności domowego spa. Ponieważ jestem tylko z córką czasem robimy sobie seanse filmowe - tak dla oderwania się od rzeczywistości. Często szukam odprężenia w kuchni , piekę ciasto lub robię desery bo obie jesteśmy ogromnymi łasuchami.♡

    OdpowiedzUsuń
  47. W jesienne wieczory objadam się słodyczami i popijam gorącą herbatką z sokiem żurawinowym lub z miodem. Lubię również usiądź z kocykiem i zabrać się za czytanie z kieliszkiem wina. Relaksuje i wycisza mnie to przed snem. Po za tym takie wieczory szare humor poprawia mi się, gdy zrobię coś dla siebie, czyli np. maseczka na twarz, malowanie paznokci można się odprężyć i poczuć całkiem fajnie, gdy za oknem wiatr i deszcz. Wiszę również godzinami na telefonie i rozmawiam z przyjaciółką, opowiadamy sobie cały dzień, co wydarzyło się, bo mieszkamy daleko od siebie w chwili obecnej. W jesienny wieczór odpalam również zapachowe świeczki, które poprawiają mi nastrój swoim zapachem. Szczególnie w jesiennie wieczory oddaje się mojej pasji, czyli decoupage, tworzę śliczne pudełeczka,podstawki pod szklanki, a później rozdaje je najbliższym.

    OdpowiedzUsuń
  48. ja jesienne wieczory spędzam dosyć normalnie.wystarczy mi jakiś dobry serial i herbata. Czasem gdy pozwala na to rozkład dnia gram w karty lub gry planszowe z narzeczonym - przegrany robi 10 brzuszków lub pompek (tak dbamy o swoją kondycję gdy nie chce się nam wychodzić z domu bo zimno i ciemno ;)) No i teraz mamy 2 małe koty: Lunę i Artemisa i uwielbiamy się z nimi bawić i w ogóle patrzeć na nie. a najlepeij jak śpia na naszych kolanach i tak bardzo grzeją.. Kochane są! ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Gdy za oknem jest ciemno, hula wiatr lub pada deszcz i słychać od czasu do czasu skomlenia biednych psin, uwielbiam zaszyć się w cichym i bezpiecznym kącie mojego pokoju; najlepiej przy ciepłym kaloryferze, pod milutkim kocem i kubkiem ulubionej herbaty w ręku, wraz z książką, dzięki której mogę urozmaicić sobie jesienne wieczory. To uczucie odrywania się na sekundę od przeżywanej przygody, by pomyśleć o tym, że za oknem jest zimno, a ja tutaj jestem schowana przed tym wszystkim i jest mi dobrze i błogo- jest nie do zastąpienia. Właśnie z tym kojarzy mi się jesień, a także zima.

    OdpowiedzUsuń
  50. Pyszne ciepłe kakao + łóżeczko+ bliska osoba przy boku = tak mogę spędzać każdy długaśny zimowy wieczór :)


    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Jak sobie radzę z długimi wieczorami? Świetnie. Wyjścia nie mam. Biegam między kuchnią, łazienką a pokojem dzieci. Jedną ręką gotuję, drugą wkładam pranie a nogą przecieram podłogę. Kiedyś po przeczytaniu Twojej recenzji, w jednej chwili pobiegłabym do księgarni lub biblioteki. Kiedyś... Teraz jestem mamą. Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  52. A ja chyba inaczej niż wszyscy. W jesienno-zimowe wieczory uwielbiam jeździć na basen! Kilka rundek na torze, a potem wygrzewanie w jacuzzi. Nie ma nic lepszego na długie wieczory i choć maleńkie wspomnienie lata. Po powrocie do domu ciepłe skarpetki na stópki i odpoczynek przy dobrej muzyce i szklance grzanego wina! Mmmmm...aż się rozmarzyłam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja natomiast w tym roku długie jesienne wieczory spędzam na rozmowach ze swoim brzuszkiem w którym mieszka nasze pierwsze Maleństwo:)Mimo że nie lubię długich listopadowych wieczorów te w tym roku są magiczne i wyjątkowe zwłaszcza gdy Niunio energicznie reaguję robiąc fikołki w brzuszku:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Długie jesienne wieczory spędzam w łóżku pod grubym kocem z wieeelkim kubkiem herbaty lub kakao w jednej ręce i z książką w drugiej. Niestety zazwyczaj jest to książka do przeczytania na zajęcia, ponieważ na moim kierunku praktycznie cały czas musimy coś czytać... Miło byłoby móc choć w weekendy oderwać się od studiów i przeczytać coś innego, np. o kobietach XIX wieku ;)
    Lubię też zapalić świeczki i odpocząć podczas gorącej kąpieli w wannie pełnej piany i olejków ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja natomiast w tym roku długie jesienne wieczory spędzam na rozmowach ze swoim brzuszkiem w którym mieszka nasze pierwsze Maleństwo i mimo że nie lubie długich ,zimnych i jesiennych wieczorów te w tym roku są naprawdę magiczne i wyjątkowe zwłaszcza gdy Niunio energicznie reaguje na słowa Rodziców:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Lauro, długie jesienne wieczory najczęściej spędzam pod wełnianym kocem z książką i ciepłym napojem w ręku. Jesienną chandrę poskramiam też pięknymi zapachami i organizacją domowego SPA. Pozdrawiam ze Starachowic :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Skarpety, herbata
    i rozmowa taka,
    z Ukochanym, bardzo bliskim,
    jest czymś dla mnie oczywistym.
    Bo jak zimno, wieje, dmucha,
    mego Męża jesień słucha,
    i gdy chłodem mnie napada,
    Ten w ramiona swe mnie wkłada,
    I znikają wszystkie smutki,
    to że dzień już jest za krótki
    i że mokro, brzydko, ciemno,
    że tak mało słońca ze mną.
    To zupełnie bez znaczenia,
    bo to znak, że coś się zmienia.
    A gdy obok jest też książka,
    szlafrok, kubek, czyjaś rączka,
    to nie muszę już narzekać
    lecz na Mikołaja czekać :)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  58. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  59. Długie jesienne wieczory są cudowne! Szczerze je kocham i czekam na nie cały rok. Najbadziej lubię długie spacery. Nie ważne gdzie, po mieście lub po parku. Ważne żeby jak najwięcej czasu spędzić na świerzym powietrzu. Tylko iść i rozmawiać, śmiać się, słuchać. Gdy się pożądnie wymarznie i zmoknie cudownie jest wrócić do domu, nastawić herbatę i wziąć krótki, bardzo gorący prysznic. Potem tylko cieplutka piżama i książka. Czy można chcieć czegoś więcej...? :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Jesienne i zimowe wieczory... Hmm... Ja zazwyczaj teraz się uczę wieczorami, bo wtedy jakoś wszystko mi szybciej idzie. Nie znaczy to jednak, że nie mam jakiś innych form spędzania wieczorów.
    Dobrą alternatywą jest film, ale jakiś spokojny (tak przynajmniej uważam). Pomaga nam się zrelaksować po całym dniu i nie zmusza specjalnie do myślenia, pomagając mózgowi odpocząć. Jest to prosta forma odpoczynku, która czasem jest nam zwyczajnie potrzebna. Często wieczorami włączam jakiś dramat, na przykład romantyczny, który idealnie wpasowuje się w ten ponury i niegdyś zimny wieczór. Wczoraj oglądałam film pt. "If I stay". Jest on dość klimatyczny i w pewnym sensie daje do myślenia. Pokazuje wartości, które powinny być na pierwszym miejscu w życiu każdego człowieka, ale nie zawsze są. Szczególnie rodzinę. Do tego po tym filmie wiele zrozumiałam i postanowiłam spełniać marzenia tak po prostu. Już od bardzo dawna chciałam nauczyć się grać na fortepianie, ale dopiero wczoraj uświadomiłam sobie, że odkładanie wszystkiego na "później" wcale mi w niczym nie pomoże. Dlatego też dzisiaj wzięłam się za poszukiwanie nauczyciela, który by mnie przez to przeprowadził :) Wydaje mi się Laura, że mamy podobne gusta, ponieważ przeczytałam wszystkie książki jakie poleciłaś (prócz tej) i idealnie wpasowały się w moje "smaki". Dlatego też serdecznie polecam Ci ten film :)
    Polecam również stworzyć sobie po prostu klimat, a wtedy od razu poczujesz ten przedsmak świąt, które nadchodzą. Ja oplotłam sobie karnisz lampkami na choinkę i teraz gdy tylko je świecę czuję, że to już niedługo. Dodatkowo cudownie jest zapalić sobie świece, ja preferuje waniliowe zapachy, ale i te bardziej korzenne. Wziąć w dłoń jakąś dobrze napisaną książkę, która przeniesie Cię tam gdzie jeszcze nie byłaś, spróbuje Ci pokazać to czego nie widziałaś. Zrobić ulubioną herbatę- ja zaparzam sobie zawsze mięte, taką prawdziwą, którą zbierałam wraz z babcią. Prócz tego, że smakuje to jeszcze nawet sam jej zapach przypomina mi cudowne wakacyjne wieczoru u babci.Otulić się cieplutkim kocem, który ogrzeje nas w ten zimny wieczór i po prostu oddać się w ręce powieści.

    Kąpiel też jest dobrym pomysłem, ale ja mam dość sporą rodzinę i nigdy nie mogę posiedzieć w łazience dłużej. Przez ich krzyczenie i walenie do drzwi bardziej się denerwuje i stresuje niż relaksuje. Klimatyczna muzyka, pachnące świece, ciepła woda... Czegoż chcieć więcej! :)

    Z tego, co zauważyłam to lubisz pisać :) To tak jak ja. Od kilku lat pisze opowiadania, krótsze, ale i dłuższe. Czasem je publikuje, a czasem nie, bo są bardziej osobiste. Pisanie też jest fantastycznym sposobem na spędzenie wieczoru. Klimatyczna muzyka, na przykład fortepianowa, która płynie z głośników i aż wysysa z nas skrawek siebie, który przelewamy na kartkę. Do tego smaczna herbata, która pobudza kubki smakowe i wzbudza w nas wiele doznań. Często też piszę krótkie wiersze, które opisują to jak się w danej chwili czuje i to również polecam każdej osobie, bo niesamowicie pomaga :)

    Czasem wraz z rodzicami i siostrą siadamy w salonie, wyłączamy telewizor, siadami na dywanie i wielkiego pudła wyrzucamy na sam środek wszystkie zdjęcia. Potrafimy tak przesiedzieć kilka dobrych godzin. Popijając kakao i wspominając każdą chwile, która coś dla nas znaczyła. Rodzice opowiadają nam o tym jak byłyśmy małe, a my zdradzamy niektóre sekrety lub przewinienia. Dom przepełniony jest wtedy śmiechem, radością i miłością. Jest wyjątkowo :)

    Kiedyś nie wyobrażałam sobie wieczora bez laptopa. Bez włączonego internetu i rozmów z przyjaciółmi. Dopiero jak podrosłam zrozumiałam, że wieczór to mój czas na odpoczynek po całym dniu i na pobycie ze sobą.
    Każdy znajdzie swój własny złoty środek na idealny wieczór, bo wszystko zależy od tego co lubimy i jacy jesteśmy :)
    Całuję Cię mocno, Iza :*

    OdpowiedzUsuń
  61. Dobry film, dobry trunek i najlepszy facet ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  63. Jesienno-zimowe wieczory to najlepszy moment by pobyć z samą sobą. Jest czas na lawendową kapiel, na obieranie pomarańczy, na cynamonową świeczkę otulającą jak ulubiony koc, na herbatę z melisą w największym kubku, na dobrą! książkę i ciekawy film, który wzrusza jak nigdy wcześniej. Kiedy przychodzi jesień, wreszcie na to wszystko jest czas, by cieszyć się ciszą i zatrzymać tą chwilę, choć tylko pozornie. Kiedy spałaszuje już pieczone jabłka z cynamonem, biorę psa i idę na spacer by zadłużyć się w zimowym powietrzu, przecież w środku czuję ciepło. Kiedy lubi się siebie nie trzeba radzić sobie z jesienno-zimowymi wieczorami, można się tylko cieszyć, żę on właśnie trwa! :-)

    OdpowiedzUsuń
  64. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  65. Jesień to czas, który wysysa ze mnie energię. Brak słońca wynagradzam sobie słodyczami a potem znów narzekam na dodatkowe kg. W tym roku postanowiłam jednak nie przechodzić na dietę, bo odmawianie sobie przyjemności tylko pogłębia apatię. Zamiast tego wieczorkiem gotuję sobie coś pysznego. Szukam ciekawych i zdrowych przepisów w książkach kucharskich i Internecie a potem zaskakuję rodzinkę lekką, smaczną kolacją. Zapraszam również do sobie znajomych lub koleżanki. Wspólne gotowanie, ploteczki przy lampce wina, powodują, że nawet moje boczki wydają się jakieś mniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  66. Jesienne wieczory ,choć można już chyba śmiało nazywać je zimowe są moimi ulubionymi ; )
    Najlepsza pora roku to zima , może dlatego że urodziłam się w listopadzie ,kocham śnieg ,bałwanki , gorącą czekoladę, migoczące światełka na ulicach , pachnące choinki w domu i miliardy ozdób w sklepach od których aż ciężko się odpędzić bo przecież każda do nas krzyczy .Jednak temat był zupełnie inny , jak spędzam te wieczory ? Z rodziną w naszym ''salonie'' przy odpalonym kominku z Yankee a w nim z reguły żurawina i mandarynki żeby choć zapachem przyspieszyć święta i tą magię.W wielgachnych kubkach robimy najpyszniejszą gorącą czekoladę z bitą śmietaną (kalorii od groma ale co tam ktoś musi się przebrać za mikołaja ; p ) no i na przegryzkę babka ,ostatnio odkryłam przepis na kakaową babkę ,super mokra i mega kakaowa polewamy ją jeszcze rozpuszczoną czekoladą i posypki miliony kolorowych kuleczek by było jeszcze bardziej kalorycznie ; ) W końcu zima jest tylko chwilkę ,reszta roku to detox z tych miesięcy ;p no i co najważniejsze w telewizji ulubione seriale ,a w przerwach na tv po prostu rozmawiamy o tym co działo się danego dnia .Jako ,że w domu są 3 pokolenia i na dodatek same baby ,mamy zawsze o czym rozmawiać ; )
    A książkę chciałabym wygrać właśnie dla jednej z nich ,dla mojej kochanej mamy ,odkąd pamiętam jej ukochaną książką i filmem była duma i uprzedzenie i inne kostiumowe opowiadania z tych lat .Więc jak przeczytałam twoją recenzję pomyślałam odrazu o niej ,myślę że jakbym ją dla niej wygrała to dostałaby jeden z lepszych jak nie najlepszy prezent pod choinkę ,a na następny dzień by nam opowiadała co się tam działo zupełnie jakby tam była lub jakby chciała tam być pomimo braku udogodnień ; )
    Gorąco pozdrawiam Daria ; )

    OdpowiedzUsuń
  67. Jesienne wieczory ,choć można już chyba śmiało nazywać je zimowe są moimi ulubionymi ; )
    Najlepsza pora roku to zima , może dlatego że urodziłam się w listopadzie ,kocham śnieg ,bałwanki , gorącą czekoladę, migoczące światełka na ulicach , pachnące choinki w domu i miliardy ozdób w sklepach od których aż ciężko się odpędzić bo przecież każda do nas krzyczy .Jednak temat był zupełnie inny , jak spędzam te wieczory ? Z rodziną w naszym ''salonie'' przy odpalonym kominku z Yankee a w nim z reguły żurawina i mandarynki żeby choć zapachem przyspieszyć święta i tą magię.W wielgachnych kubkach robimy najpyszniejszą gorącą czekoladę z bitą śmietaną (kalorii od groma ale co tam ktoś musi się przebrać za mikołaja ; p ) no i na przegryzkę babka ,ostatnio odkryłam przepis na kakaową babkę ,super mokra i mega kakaowa polewamy ją jeszcze rozpuszczoną czekoladą i posypki miliony kolorowych kuleczek by było jeszcze bardziej kalorycznie ; ) W końcu zima jest tylko chwilkę ,reszta roku to detox z tych miesięcy ;p no i co najważniejsze w telewizji ulubione seriale ,a w przerwach na tv po prostu rozmawiamy o tym co działo się danego dnia .Jako ,że w domu są 3 pokolenia i na dodatek same baby ,mamy zawsze o czym rozmawiać ; )
    A książkę chciałabym wygrać właśnie dla jednej z nich ,dla mojej kochanej mamy ,odkąd pamiętam jej ukochaną książką i filmem była duma i uprzedzenie i inne kostiumowe opowiadania z tych lat .Więc jak przeczytałam twoją recenzję pomyślałam odrazu o niej ,myślę że jakbym ją dla niej wygrała to dostałaby jeden z lepszych jak nie najlepszy prezent pod choinkę ,a na następny dzień by nam opowiadała co się tam działo zupełnie jakby tam była lub jakby chciała tam być pomimo braku udogodnień ; )
    Gorąco pozdrawiam Daria ; )

    OdpowiedzUsuń
  68. Jesienne wieczory ,choć można już chyba śmiało nazywać je zimowe są moimi ulubionymi ; )
    Najlepsza pora roku to zima , może dlatego że urodziłam się w listopadzie ,kocham śnieg ,bałwanki , gorącą czekoladę, migoczące światełka na ulicach , pachnące choinki w domu i miliardy ozdób w sklepach od których aż ciężko się odpędzić bo przecież każda do nas krzyczy .Jednak temat był zupełnie inny , jak spędzam te wieczory ? Z rodziną w naszym ''salonie'' przy odpalonym kominku z Yankee a w nim z reguły żurawina i mandarynki żeby choć zapachem przyspieszyć święta i tą magię.W wielgachnych kubkach robimy najpyszniejszą gorącą czekoladę z bitą śmietaną (kalorii od groma ale co tam ktoś musi się przebrać za mikołaja ; p ) no i na przegryzkę babka ,ostatnio odkryłam przepis na kakaową babkę ,super mokra i mega kakaowa polewamy ją jeszcze rozpuszczoną czekoladą i posypki miliony kolorowych kuleczek by było jeszcze bardziej kalorycznie ; ) W końcu zima jest tylko chwilkę ,reszta roku to detox z tych miesięcy ;p no i co najważniejsze w telewizji ulubione seriale ,a w przerwach na tv po prostu rozmawiamy o tym co działo się danego dnia .Jako ,że w domu są 3 pokolenia i na dodatek same baby ,mamy zawsze o czym rozmawiać ; )
    A książkę chciałabym wygrać właśnie dla jednej z nich ,dla mojej kochanej mamy ,odkąd pamiętam jej ukochaną książką i filmem była duma i uprzedzenie i inne kostiumowe opowiadania z tych lat .Więc jak przeczytałam twoją recenzję pomyślałam odrazu o niej ,myślę że jakbym ją dla niej wygrała to dostałaby jeden z lepszych jak nie najlepszy prezent pod choinkę ,a na następny dzień by nam opowiadała co się tam działo zupełnie jakby tam była lub jakby chciała tam być pomimo braku udogodnień ; )
    Gorąco pozdrawiam Daria ; )

    OdpowiedzUsuń